<?xml version="1.0" encoding="utf-8" standalone="yes"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss"><channel><title>Wynalazki Medyczne on FUTURMAG</title><link>https://futurmag.com/pl/tags/wynalazki-medyczne/</link><description>FUTURMAG to magazyn o tym, co stanie się normą jutro: AI, roboty i gadżety, biotechnologie oraz nowa ekonomia. Oddzielamy to, co już działa, od odważnych obietnic.</description><generator>Hugo</generator><language>pl-PL</language><lastBuildDate>Sat, 24 Oct 2026 02:04:00 +0300</lastBuildDate><atom:link href="https://futurmag.com/pl/tags/wynalazki-medyczne/index.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/><item><title>Czujnik pod piersią, tabletka zamiast zastrzyku i cztery inne wynalazki</title><link>https://futurmag.com/pl/human/time-best-inventions-2026-medicine-for-the-body/</link><guid>https://futurmag.com/pl/human/time-best-inventions-2026-medicine-for-the-body/</guid><pubDate>Sat, 24 Oct 2026 02:04:00 +0300</pubDate><media:rating scheme="urn:simple">nonadult</media:rating><category>format-article</category><category>index</category><category>comment-all</category><enclosure url="https://futurmag.com/images/og-default.jpg" type="image/jpeg"/><description>Sześć medycznych wynalazków z listy najlepszych według TIME w 2026 roku: co w każdym zaskakuje i co na razie opiera się tylko na słowie producenta.</description><content:encoded><![CDATA[<h1>Czujnik pod piersią, tabletka zamiast zastrzyku i cztery inne wynalazki</h1><figure><img src="https://futurmag.com/images/og-default.jpg"><figcaption>Czujnik pod piersią, tabletka zamiast zastrzyku i cztery inne wynalazki</figcaption></figure><p>Czujnik na perimenopauzę nosi się pod piersią. Na rękach i nogach, jak przekonali się jego twórcy, część objawów umykała. Urządzenie trafiło na opublikowaną w połowie października 2026 roku listę 300 najlepszych wynalazków roku magazynu TIME, obok <a href="https://www.medicaldesignandoutsourcing.com/medtronic-recor-oculogica-and-more-make-times-best-inventions-list/">ponad trzech tuzinów</a>
 innych technologii medycznych. Wybraliśmy sześć dla ciała i sprawdziliśmy, co stoi za każdym z nich.</p>
<h2>Cztery czujniki pod piersią</h2>
<p><a href="https://time.com/collection/best-inventions/2026/peri/">Peri</a>
, urządzenie irlandzkiej firmy o tej samej nazwie (dawniej identifyHer), śledzi objawy perimenopauzy. To lata przed ostatnią miesiączką, gdy hormony szaleją, a kobieta poza własną relacją nie ma lekarzowi nic do pokazania. Cztery czujniki wychwytują zmiany tętna, temperatury i snu, a algorytm szuka uderzeń gorąca i nocnych potów.</p>
<p>Dyrektor generalna Heidi Davis <a href="https://athletechnews.com/menopause-hot-flash-wearable-identifyher-peri/">wyjaśniała</a>
, że czujniki na kończynach przegapiały „cyfrowe odciski palców&quot; niektórych objawów, a najsilniejszy sygnał dawał tułów. Same czujniki są zwyczajne i Davis wcale tego nie ukrywa. Nowość tkwi w algorytmach, które, <a href="https://www.prnewswire.com/news-releases/peri-named-to-times-list-of-the-best-inventions-of-2026-302910129.html">jak podaje firma</a>
, zostały wytrenowane na ciągłych danych od 204 kobiet.</p>
<h2>Parametry życiowe z opaski na nadgarstku</h2>
<p>Na zwykłym oddziale pielęgniarka sprawdza parametry życiowe co kilka godzin. Między obchodami żaden przyrząd nie patrzy pacjentowi na ręce. Medtronic szacuje, że chodzi nawet o 96% czasu, ale to jego własna ocena, a alarmujące liczby pomagają w sprzedaży.</p>
<p><a href="https://news.medtronic.com/2026-10-15-Medtronic-Named-to-TIME-Best-Inventions-of-2026-List-for-Stealth-AXiS-TM-surgical-system-and-Corsano-TM-multi-parameter-wearable">Opaska Corsano</a>
 holenderskiej firmy Corsano Health, sprzedawana w USA przez Medtronic, waży 19 gramów, czyli mniej niż batonik. Bez kabli mierzy tętno, saturację, oddech, temperaturę skóry i kroki, a pacjent może zabrać ją do domu. Ma zgodę FDA na monitorowanie pacjentów, ale nie stawia diagnoz: podpowiada lekarzowi.</p>
<h2>Dziewięćdziesiąt sekund na wstrząśnienie mózgu</h2>
<p>Wstrząśnienie mózgu trudno rozpoznać na oko, zwłaszcza na linii boiska, gdzie decyzję trzeba podjąć od razu. <a href="https://time.com/collection/best-inventions/2026/oculogica-snap/">Test SNAP</a>
 firmy Oculogica prosi o śledzenie kropki na ekranie, a kamera rejestruje ruchy oczu. Algorytm wydaje werdykt w 90 sekund; wcześniejsze urządzenie firmy potrzebowało nawet czterech minut.</p>
<p>FDA dopuściła SNAP w czerwcu 2026 roku jako pomoc dla lekarza, a nie samodzielną diagnozę. Firma <a href="https://www.massdevice.com/oculogica-fda-clearance-90-second-concussion-test/">podaje</a>
 czułość 90% i swoistość 94%. Po ludzku: z dziesięciu prawdziwych wstrząśnień test wyłapie dziewięć, a na stu zdrowych osób fałszywie zaalarmuje w sześciu przypadkach.</p>
<h2>Ultradźwięki na ciśnienie</h2>
<p>System <a href="https://www.hmpgloballearningnetwork.com/site/cathlab/press-release/time-names-recor-medicals-paradise-ultrasound-renal-denervation-system">Paradise</a>
 firmy Recor Medical jest przeznaczony dla osób, których ciśnienia nie opanowują ani tabletki, ani zmiana stylu życia. Celuje w nerwy wokół tętnic nerkowych, które przy nadmiernej aktywności podbijają ciśnienie. Cienki cewnik wędruje od tętnicy w pachwinie do nerek. Tam dwa lub trzy razy po siedem sekund podgrzewa nerwy ultradźwiękami, a balonik z krążącą wodą chłodzi ścianę naczynia, <a href="https://www.fda.gov/medical-devices/recently-approved-devices/paradise-ultrasound-renal-denervation-system-p220023">według FDA</a>
.</p>
<p>W badaniu <a href="https://jamanetwork.com/journals/jama/fullarticle/2801849">RADIANCE II</a>
 224 pacjentów odstawiło na czas próby leki. Część dostała cewnik, w którym ultradźwięki nigdy nie zostały włączone, a ani pacjenci, ani mierzący nie wiedzieli, kto co dostał. Po dwóch miesiącach dzienne ciśnienie skurczowe spadło o 7,9 mmHg po prawdziwym zabiegu i o 1,8 po pozorowanym. Różnica to około sześciu punktów. Dla skali: metaanaliza 48 badań leków wykazała, że spadek o 5 mmHg zmniejsza liczbę poważnych zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak zawały i udary, o około jedną dziesiątą. FDA zatwierdziła system jako uzupełnienie leczenia farmakologicznego, a nie jego zamiennik.</p>
<h2>Peptyd, który przeżyje żołądek</h2>
<p>Żołądek trawi peptydy, czyli krótkie łańcuchy białkowe, jak mięso. Dlatego leki białkowe, podstawa leczenia ciężkiej łuszczycy, podaje się w zastrzykach. <a href="https://www.jnj.com/latest-news/icotyde-time-best-inventions-2026">Icotyde</a>
 firmy Johnson &amp; Johnson stał się pierwszym celowanym peptydem na łuszczycę w postaci tabletki, gdy FDA zatwierdziła go w marcu 2026 roku.</p>
<p>Blokuje receptor IL-23, cząsteczki sygnałowej napędzającej stan zapalny skóry. W badaniu <a href="https://www.patientcareonline.com/view/investigational-oral-il-23-receptor-antagonist-icotrokinra-improves-skin-clearance-in-psoriasis-in-phase-3-study">ICONIC-LEAD</a>
 z udziałem 684 pacjentów, w tym nastolatków od 12. roku życia, po 16 tygodniach czystą lub prawie czystą skórę miało 65% przyjmujących tabletkę, wobec 8% na placebo. Jak zastrzyki, tłumi część odpowiedzi immunologicznej. Ale strzykawka znika.</p>
<h2>Silniki w nogach na szlaku</h2>
<p>Autorka Popular Science, chorująca na zespół Ehlersa-Danlosa i POTS, opisuje, jak trzykrotnie weszła na to samo wzniesienie niedaleko Wielkiego Kanionu. Bez wsparcia <a href="https://www.popsci.com/gear/hypershell-x-ultra-hiking-exoskeleton-review/">egzoszkieletu Hypershell X Ultra S</a>
 tętno rosło ze 102 do 158 uderzeń na minutę. W trybie ekonomicznym osiągało szczyt 126, w najmocniejszym 118. Jedna osoba, jedno wzgórze, ale różnicę widać.</p>
<p>Mocuje się go w pasie i na udach, a według producenta waży około 2,5 kg. TIME zaliczył go do kategorii Sport i fitness, w USA kosztuje 1999 dolarów. W testach laboratoryjnych zleconych przez firmę organizm zużywał do 20% mniej tlenu podczas marszu i 39% podczas jazdy na rowerze.</p>
<h2>Gdzie biegnie granica</h2>
<p>Dowody stojące za tą szóstką są bardzo nierówne.</p>
<aside class="fm-check"><p>// Lista kontrolna</p><ul>
<li>Icotyde: zatwierdzony przez FDA, duże badania kontrolowane placebo.</li>
<li>Paradise: zatwierdzony przez FDA, badanie z zabiegiem pozorowanym.</li>
<li>SNAP: dopuszczony przez FDA jako pomoc dla lekarza, trafność według firmy.</li>
<li>Corsano: dopuszczony przez FDA, liczba 96% pochodzi od sprzedawcy.</li>
<li>Peri: tylko dane firmy, brak niezależnych testów.</li>
<li>Hypershell: pomiary producenta i relacje recenzentów.</li>
</ul>
</aside>

<aside class="fm-note fm-note-warn"><p>// Ostrożnie</p><p>TIME ocenia wynalazki pod kątem oryginalności, skuteczności, ambicji i wpływu, ale skuteczność oceniają jego redaktorzy sami, bez opinii klinicznej.</p>
</aside>

<p>Peri mówi najwięcej. Czujnik zapisuje to, co kobieta już czuje, i na tym polega cały sens: skarga, którą lekarz mógłby zbyć, staje się wykresem. Nowa medycyna zamienia samopoczucie w dowód. Peri <a href="https://clinicaltrials.gov/study/NCT07022925">zarejestrowało</a>
 badanie trafności z udziałem około 110 kobiet, na razie bez wyników. Dowody się zbiera, ale na razie sprawdza je firma, która to sprzedaje.</p>
]]></content:encoded></item><item><title>Jedna doba piosenek AI gra pół roku, a słuchają ich głównie boty</title><link>https://futurmag.com/pl/ai/one-day-of-ai-songs-takes-half-a-year-to-hear-deezer-bots/</link><guid>https://futurmag.com/pl/ai/one-day-of-ai-songs-takes-half-a-year-to-hear-deezer-bots/</guid><pubDate>Sat, 24 Oct 2026 02:04:00 +0300</pubDate><media:rating scheme="urn:simple">nonadult</media:rating><category>format-article</category><category>index</category><category>comment-all</category><enclosure url="https://futurmag.com/images/og-default.jpg" type="image/jpeg"/><description>Deezer dostaje 90 000 utworów wygenerowanych przez AI dziennie. Liczymy, jak długo grają, kto ich słucha i jak boty zamieniają je w tantiemy.</description><content:encoded><![CDATA[<h1>Jedna doba piosenek AI gra pół roku, a słuchają ich głównie boty</h1><figure><img src="https://futurmag.com/images/og-default.jpg"><figcaption>Jedna doba piosenek AI gra pół roku, a słuchają ich głównie boty</figcaption></figure><p>Wciśnij 1 stycznia „play” przy każdej piosence wygenerowanej przez AI, jaką <a href="https://www.deezer.com/">Deezer</a>
 dostaje w ciągu jednej doby, nie zasypiaj, a ostatni utwór skończy się 7 lipca. Serwis przyjmuje dziennie około 90 000 w pełni sztucznych tracków, czyli ponad połowę całej nowej muzyki, która tam trafia. A główną publicznością tej muzyki są boty.</p>
<p>13 października 2026 roku Deezer obiecał, że do końca roku w jego aplikacji pojawi się <a href="https://newsroom-deezer.com/2026/10/deezer-ai-music-toggle/">przełącznik</a>
, który usunie taką muzykę z wyszukiwarki. Dobry pretekst, żeby policzyć, ile jej naprawdę jest i dla kogo powstaje. A jak można na niej zarobić, najlepiej tłumaczy człowiek skazany 6 października na 18 miesięcy więzienia: cały schemat rozpisał w mailu do samego siebie.</p>
<h2>Od czego zaczynamy</h2>
<section class="fm-stats"><p>// Dane wejściowe</p>
<b>≈90 000</b>w pełni wygenerowanych przez AI tracków dziennie trafiało do Deezera średnio w czerwcu 2026 roku, rekordowym miesiącu

<b>50%&#43;</b>wszystkich nowych utworów wgrywanych każdego dnia to takie tracki

<b>42 mln</b>tracków AI wykryto i usunięto z rekomendacji między styczniem 2025 a sierpniem 2026 roku

<b>1–3%</b>wszystkich odtworzeń na Deezerze przypada na w pełni sztuczną muzykę

</section>

<p>Wszystkie te liczby pochodzą <a href="https://newsroom-deezer.com/2026/07/ai-music-exceeds-50-percent-daily-uploads-deezer/">od samego Deezera</a>
 i nikt ich niezależnie nie sprawdzał. Serwis liczy tylko te utwory, które jego detektor uznaje za w pełni wygenerowane przez AI. Piosenki, przy których sztuczna inteligencja jedynie pomagała muzykowi, się nie liczą.</p>
<p>Deezer nie podaje średniej długości utworu AI. Pożyczymy więc miarę ze zwykłego popu: przeciętny kawałek z list przebojów Spotify w 2024 roku trwał <a href="https://www.hypebot.com/hypebot/2025/04/songs-are-getting-shorter-and-the-surprising-truth-behind-it.html">około trzech minut</a>
. To kluczowe założenie tego rachunku i jeszcze do niego wrócimy.</p>
<h2>Jedna doba wgrań gra pół roku</h2>
<p>90 000 tracków po trzy minuty daje 270 000 minut. To 4500 godzin, czyli 187,5 doby. Stąd 7 lipca: zaczynasz o północy 1 stycznia, a ostatni utwór kończy się koło południa.</p>
<p>Nikt nie słucha bez snu, więc wersja łagodniejsza. Przy zwykłym 40-godzinnym tygodniu pracy zajęłoby to 112 tygodni, ponad dwa lata bez urlopu. Dorzuć muzykę nagraną przez ludzi, a same wgrania z jednej doby grają prawie rok.</p>
<p>I przez cały ten czas Deezer dostawałby kolejne 90 000 tracków dziennie.</p>
<h2>42 miliony tracków, czyli koncert od 1786 roku</h2>
<p>Teraz całe archiwum. Od stycznia 2025 roku detektor Deezera oznaczył ponad 42 miliony w pełni sztucznych tracków. Po trzy minuty każdy daje to 126 milionów minut, czyli 2,1 miliona godzin. Podziel przez 24 godziny i 365 dni, a wyjdzie około 240 lat nieprzerwanego dźwięku.</p>
<p>Gdyby ktoś zaczął słuchać w 1786 roku, kiedy w Wiedniu odbyła się premiera „Wesela Figara” Mozarta, skończyłby mniej więcej teraz. A to archiwum urosło w niecałe dwa lata. W styczniu 2025 serwis dostawał około 10 000 wygenerowanych tracków dziennie, a w czerwcu 2026 strumień był dziewięć razy większy.</p>
<h2>Gdzie to oszacowanie może się mylić</h2>
<aside class="fm-note fm-note-warn"><p>// Ostrożnie</p><p>Trzy minuty na utwór to założenie. Jeśli piosenki AI trwają średnio dwie minuty, wszystkie liczby spadają o jedną trzecią, a pół roku zmienia się w cztery miesiące. Jeśli bliżej im do czterech minut, rośnie to do ośmiu.</p>
</aside>

<p>Liczba 90 000 to dzienna średnia z rekordowego czerwca. Wiosną strumień był mniejszy (75 000 dziennie w kwietniu), a w październiku Deezer nadal podaje prawie 90 000. Inne serwisy nie raportują aż tak szczegółowo, więc tego rachunku nie da się wprost przenieść na nie: tam może być więcej, a może mniej.</p>
<p>Rząd wielkości przetrwa jednak każdą poprawkę. Nawet jeśli pomylimy się dwukrotnie, jedna doba wgrań AI gra miesiącami, a całe archiwum ponad sto lat.</p>
<h2>Kto naprawdę tego słucha</h2>
<p>Tu skala się odwraca. W w pełni sztucznej muzyce mieści się tylko 1–3% odtworzeń na Deezerze. W styczniu 2026 roku serwis <a href="https://newsroom-deezer.com/2026/01/deezer-confirms-demonetization-of-ai-music/">podał</a>
, że w 2025 roku aż do 85% odtworzeń takich tracków było oszustwem. Wygenerowały je boty, a Deezer wyciął te odtworzenia z rozliczeń tantiem.</p>
<p>Weźmy tysiąc losowych odtworzeń na Deezerze. Od 10 do 30 z nich przypada na tracki AI. Jeśli górna ocena oszustw jest trafna, żywy człowiek sam włącza piosenkę AI od półtora do czterech i pół raza na tysiąc. Ponad połowa całej nowej muzyki dostaje ułamek procenta prawdziwej uwagi.</p>
<p>Nie chodzi o to, że ludzie słyszą podróbkę i przełączają. W badaniu, które Deezer zrobił z Ipsos w listopadzie 2025 roku, <a href="https://newsroom-deezer.com/2025/11/deezer-ipsos-survey-ai-music/">97% z 9000 uczestników</a>
 z ośmiu krajów nie odróżniło dwóch utworów AI od piosenki nagranej przez ludzi. Powód leży chyba gdzie indziej. Deezer trzyma te tracki z dala od rekomendacji algorytmicznych i playlist redakcyjnych, a bez nich na piosenkę prawie nie da się trafić przypadkiem.</p>
<h2>Po co wgrywać muzykę, której nikt nie słyszy</h2>
<p>Dobrze odpowiada na to historia amerykańskiego muzyka Michaela Smitha. Od 2017 do 2024 roku wgrał setki tysięcy piosenek wygenerowanych przez AI pod zmyślonymi nazwami, takimi jak Calm Baseball, Calorie Screams czy Camel Edible, i skierował na nie do 10 000 botów. 6 października 2026 roku sąd federalny w Nowym Jorku <a href="https://www.musicbusinessworldwide.com/man-behind-8m-ai-song-and-bot-streaming-fraud-is-sentenced-to-18-months-in-prison/">skazał go</a>
 na 18 miesięcy więzienia, choć prokuratorzy żądali co najmniej 46. „Zdradziłem społeczność muzyczną, na której tak mi zależy”, <a href="https://www.musicradar.com/music-industry/i-betrayed-the-music-community-i-care-so-much-about-streaming-fraudster-sentenced-to-18-months-in-prison-for-streaming-fraud">powiedział Smith sądowi</a>
. Musi oddać 8,09 mln dolarów.</p>
<p>Rachunek rozpisał sam, w mailu do samego siebie z października 2017 roku, który potem trafił do aktu oskarżenia. Pięćdziesiąt dwa wynajęte serwery w chmurze, czyli w praktyce 52 komputery, których nikt nigdy nie wyłącza, po 20 botów na każdym, łącznie 1040 „słuchaczy”. Każdy bot mógł odtworzyć 636 piosenek na dobę, jedną co dwie i ćwierć minuty, bez snu i weekendów. W sumie dawało to 661 440 odtworzeń dziennie. Przy jego własnej wycenie pół centa za odtworzenie to około 1,2 mln dolarów rocznie.</p>
<p>Dlatego liczy się masa. Milion odtworzeń jednego utworu od razu uruchomiłby systemy antyfraudowe. W mailu z 2018 roku Smith tłumaczył, że żeby <a href="https://www.musicbusinessworldwide.com/an-8m-streaming-fraud-two-plays-a-day-heres-the-pro-rata-math-behind-the-bot-scheme-and-the-rule-change-that-would-have-killed-it/">nie wzbudzić żadnych podejrzeń u tych, którzy rządzą</a>
, potrzebuje mnóstwa treści z małą liczbą odtworzeń. Rozłóż 661 440 dziennych odtworzeń na 300 000 tracków, a każdy dostanie około dwóch odtworzeń dziennie, czyli około 800 rocznie. Taki utwór ginie wśród milionów prawdziwych.</p>
<p>Właśnie w takie schematy celuje reguła, którą Spotify wprowadził w kwietniu 2024 roku: <a href="https://support.spotify.com/co-en/artists/article/track-monetization-eligibility/">przestał płacić</a>
 za tracki z mniej niż 1000 odtworzeń w ciągu poprzednich 12 miesięcy. Według tej reguły każdemu utworowi brakowałoby około 200 odtworzeń rocznie. Żeby dostać pieniądze, Smith musiałby skupić boty na mniejszej liczbie tracków, a wtedy łatwiej by go namierzono.</p>
<p>Zostaje pytanie, czyje to w ogóle pieniądze. Serwis streamingowy nie płaci z własnej kieszeni: odkłada część przychodów do wspólnej puli i dzieli ją proporcjonalnie do udziału w odtworzeniach. Każde fałszywe odtworzenie kurczy kawałek każdego prawdziwego. Piosenki bez ani jednego żywego słuchacza zabierały te pieniądze z wypłat dla muzyków, których ludzie naprawdę słyszą. Deezer mówi, że w 2025 roku 8% wszystkich odtworzeń na jego platformie było oszustwem. Bez kontroli prawie co dwunasty dolar z puli trafiłby do botów.</p>
<h2>Przycisk dla tych, którzy jeszcze słuchają</h2>
<p>Przełącznik Deezera ukryje w wyszukiwarce w pełni sztuczne tracki, albumy i powiązanych z nimi artystów. W tym samym badaniu Ipsos 45% użytkowników streamingu powiedziało, że chce takiego filtra. Szef Deezera Alexis Lanternier zapewnia, że pozwoli on użytkownikom całkowicie usunąć w pełni wygenerowaną przez AI muzykę z ich doświadczenia ze streamingiem.</p>
<p>Maszyna pisze piosenkę, maszyna ją odtwarza, a człowiek został tylko na jednym końcu tego łańcucha: tam, gdzie przychodzą wypłaty. W lipcu Deezer obiecał kasować tracki AI przyłapane na oszustwach streamingowych, a także te, których nikt nie włączył od co najmniej pół roku. Wychodzi z tego niemal idealny rym. Przesłuchanie jednej doby wgrań trwa ponad pół roku, a track, którego nikt nie odtworzył przez pół roku, zostanie wymazany.</p>
]]></content:encoded></item><item><title>Napastnicy od krypto przychodzą już pod drzwi, najczęściej we Francji</title><link>https://futurmag.com/pl/crypto/wrench-attacks-crypto-home-invasions-france/</link><guid>https://futurmag.com/pl/crypto/wrench-attacks-crypto-home-invasions-france/</guid><pubDate>Sat, 24 Oct 2026 02:04:00 +0300</pubDate><media:rating scheme="urn:simple">nonadult</media:rating><category>format-article</category><category>index</category><category>comment-all</category><enclosure url="https://futurmag.com/images/og-default.jpg" type="image/jpeg"/><description>Dlaczego posiadaczy kryptowalut porywa się i wiąże we własnych domach, skąd napastnicy znają adresy i co chroni lepiej niż hasło.</description><content:encoded><![CDATA[<h1>Napastnicy od krypto przychodzą już pod drzwi, najczęściej we Francji</h1><figure><img src="https://futurmag.com/images/og-default.jpg"><figcaption>Napastnicy od krypto przychodzą już pod drzwi, najczęściej we Francji</figcaption></figure><p>W lutym 2009 roku Randall Munroe narysował <a href="https://xkcd.com/538/">komiks z dwóch kadrów</a>
. W pierwszym kryptomaniak sobie marzy: jego laptop chroni 4096-bitowe szyfrowanie, źli ludzie budują klaster za milion dolarów, żeby je złamać, i się poddają. Drugi kadr pokazuje, jak to naprawdę wyglądałoby. Odurzają właściciela i biją go pięciodolarowym kluczem francuskim, aż poda hasło.</p>
<p>Siedemnaście lat później ten żart czyta się jak policyjny raport. W nocy 19 września 2026 roku czterech mężczyzn w kominiarkach weszło do domu w Vendin-le-Vieil, niewielkiej miejscowości na północy Francji. <a href="https://cryptoast.fr/famille-sequestree-vendin-le-vieil-40000-euros-cryptomonnaies-voles/">Związali rodziców i dwoje dzieci</a>
, w wieku ośmiu i dwunastu lat, ojca zabrali do osobnego pokoju i zmusili do przelewu około 40 tys. euro w kryptowalutach. Ojciec pracuje w branży kryptowalutowej. Nikt nie złamał ani jednego hasła.</p>
<p>Takie przestępstwo ma nazwę: atak kluczem francuskim (ang. wrench attack). Ma też światowego lidera, którego mało kto zgadnie za pierwszym razem. Nie Stany Zjednoczone, nie Brazylia, tylko Francja. W lipcu pod Paryżem trzech mężczyzn związało kolejną rodzinę, podobno na podstawie wycieku z bazy danych serwisu do rozliczeń podatkowych z krypto. Na portfelu było około 100 euro.</p>
<aside class="fm-brief"><p>// W skrócie</p><ul>
<li>W pierwszej połowie 2026 roku firma bezpieczeństwa CertiK doliczyła się na świecie 52 potwierdzonych, publicznie znanych ataków na posiadaczy kryptowalut, z czego 33 we Francji.</li>
<li>Francuskie MSW liczy każdą sprawę policyjną, także próby, i w tym samym półroczu naliczyło ich 77, wobec 45 w całym 2025 roku.</li>
<li>Wykonawców najmuje się przez komunikatory, a według żandarmerii 16% z nich to niepełnoletni.</li>
<li>Tropy dla napastników dostarczają wycieki danych.</li>
</ul>
</aside>

<h2>Komiks, który stał się arkuszem kalkulacyjnym</h2>
<p>Od 2018 roku amerykański programista Jameson Lopp prowadzi <a href="https://github.com/jlopp/physical-bitcoin-attacks">publiczną listę</a>
 fizycznych napaści na osoby posiadające krypto; sięga ona wstecz do 2014 roku. On sam też się na niej znajduje. W październiku 2017 roku fałszywe zgłoszenie sprowadziło policyjny oddział SWAT pod jego dom w Karolinie Północnej, a ktoś próbował go szantażować. Ta sztuczka nazywa się swatting.</p>
<p>Pierwszy wpis dotyczy Hala Finneya. W styczniu 2009 roku otrzymał on od twórcy sieci, Satoshiego Nakamoto, pierwszą w historii transakcję w bitcoinach. W 2014 roku stwardnienie zanikowe boczne (ALS) pozostawiło go niemal całkowicie sparaliżowanym. W ostatnim roku jego życia <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Hal_Finney_%28computer_scientist%29">szantażyści dzwonili do jego rodziny</a>
 i żądali 1000 bitcoinów. Potem policja wdarła się do domu po fałszywym zgłoszeniu.</p>
<p>Później wpisów przybywa lawinowo. Lista zawiera 22 przypadki z 2017 roku i 167 z 2025. Do 22 października 2026 roku było ich 133 w tym roku, z czego 50 we Francji: dwa razy więcej niż we Francji w całym 2025 roku. Lopp ostrzega, że lista jest niepełna, bo wielu napaści nikt nie zgłasza.</p>
<p><a href="https://www.certik.com/certik-report/intel3d/intel3d-wrench-h1-2026">Raport</a>
 CertiK z lipca pokazuje główną zmianę jak na dłoni. Włamania do domów wzrosły do 20 w ciągu półrocza, z jednego rok wcześniej, i są teraz najpopularniejszym rodzajem takich ataków. Napastnicy przestali czekać na ofiary na ulicy i przyszli do ich domów.</p>
<p>Chainalysis <a href="https://www.theblock.co/post/410984/more-than-30-million-stolen-in-violent-crypto-attacks-in-2026-as-france-emerges-as-wrench-attack-hotspot-chainalysis">naliczyło</a>
 ponad 30 milionów dolarów faktycznie skradzionych. Ale z 46 ataków, które firma śledziła, napastnicy dostali pieniądze tylko w 12, czyli w 26%. W 2025 roku było to 49%. Więcej przemocy, mniej łupu.</p>
<h2>Własny bank, własny sejf</h2>
<p>Ulubione hasło świata krypto brzmi „bądź własnym bankiem”. Monety na portfelu sprzętowym, urządzeniu wielkości pendrive’a, które przechowuje klucze, przetrwają bankructwo albo włamanie na giełdę. Ale taki bank nie ma ochrony ani drugiego skarbca pod innym adresem. Sejf stoi w sypialni, a szyfr jest w głowie właściciela.</p>
<p>Zwykłe pieniądze to kiepski łup przy napadzie z bronią w ręku. Banki ustalają limity, oznaczają dziwne przelewy, a płatności można reklamować. Przelew w bitcoinach jest ostateczny: nie ma infolinii, która odeśle pieniądze. Policji czasem udaje się zamrozić część skradzionych środków na giełdach, ale to pościg, a nie przycisk „cofnij”.</p>
<p>Jest i trzeci powód. Blockchain jest publiczny, a saldo dowolnego adresu może sprawdzić każdy. Wystarczy powiązać adres z nazwiskiem i napastnik wie o pieniądzach ofiary więcej niż sąsiedzi.</p>
<h2>Dlaczego Francja</h2>
<p>30 czerwca 2026 roku minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez <a href="https://cointelegraph.com/news/french-wrench-attacks-rise-to-77-as-government-promises-more-support">nazwał kraj</a>
 „swego rodzaju epicentrum” takich ataków. Podane przez niego 77 przypadków z półrocza przekracza światową sumę CertiK, bo policja widzi też próby i sprawy, o których prasa nie pisała. Nuñez powiedział, że środki nadzwyczajne doprowadziły do 200 aresztowań, a 724 osoby z branży kryptowalutowej zapisały się do systemu szybkiego alarmowania policji.</p>
<p>Punkt zwrotny nastąpił w styczniu 2025 roku. David Balland, współzałożyciel francuskiego producenta portfeli sprzętowych Ledger, został <a href="https://www.dlnews.com/articles/regulation/ledger-cofounder-david-balland-and-wife-kidnapped-in-france">porwany</a>
 razem z żoną z domu w środkowej Francji. Porywacze odcięli mu kawałek palca i wysłali nagranie drugiemu ze współzałożycieli. Policja uwolniła Ballanda następnego dnia.</p>
<p>W maju 2025 roku jeden z ataków został nagrany kamerą. W środku Paryża zamaskowani mężczyźni <a href="https://www.maddyness.com/2025/05/13/crypto-tentative-denlevement-de-deux-proches-dun-pdg-dune-plateforme-dachat/">próbowali wciągnąć do furgonetki</a>
 pomalowanej jak auto dostawcze córkę i małego wnuka Pierre’a Noizata, szefa giełdy kryptowalut Paymium. Jej partner odpierał napastników, aż uciekli.</p>
<p>Chainalysis uważa wycieki za główną przyczynę francuskiego wzrostu. Śledczy twierdzą, że pracownica urzędu skarbowego w Bobigny <a href="https://www.imidaily.com/tax/french-tax-official-sold-cryptocurrency-investor-data-to-criminal-networks">przeszukiwała bazę podatkową</a>
 w poszukiwaniu inwestorów w krypto i sprzedawała ich dane przestępcom. Aresztowano ją pod koniec czerwca 2025 roku.</p>
<p>W styczniu 2026 roku hakerzy włamali się do Waltio, francuskiego serwisu, który pomaga inwestorom w krypto w zeznaniach podatkowych. Wyciekły adresy e-mail klientów wraz z ich saldami na koniec 2024 roku. Według francuskiej prasy ten plik naprowadził trzech mężczyzn, którzy 13 lipca 2026 roku <a href="https://journalducoin.com/actualites/home-jacking-crypto-a-taverny-une-famille-sequestree-pour-100-euros-de-cryptomonnaies/">wtargnęli do domu w Taverny</a>
 pod Paryżem. Związali matkę i jej dziesięcioletnie dziecko, a ojca raził paralizatorem, aż wydał swoje kody.</p>
<p>Dane miały półtora roku. Na portfelu było około 100 euro. Napastnicy zażądali więc od żony dwóch przelewów po 450 euro. We wrześniu sześciu podejrzanym postawiono zarzuty wymuszenia z użyciem broni w ramach zorganizowanej grupy.</p>


<h2>Przychodzą po niewłaściwych ludzi</h2>
<p>CertiK <a href="https://www.theblock.co/amp/post/400601/crypto-wrench-attacks-rise-victims-family-members-risk-certik">zauważa</a>
, że napastnicy coraz częściej biorą na cel rodzinę posiadacza monet, a nie jego samego: rodziców, małżonków, dzieci. Według obliczeń firmy w ponad połowie przypadków ktoś z bliskich głównego celu staje się ofiarą albo narzędziem nacisku.</p>
<p>We wczesnych godzinach 5 lutego 2026 roku pod Grenoble porywacze <a href="https://www.brut.media/fr/articles/ce-que-l-on-sait-du-rapt-d-une-magistrate-et-de-sa-mere-pour-une-rancon-en-cryptomonnaies">uprowadzili 35-letnią sędzię</a>
 i jej 67-letnią matkę. Okupu w kryptowalutach zażądali od jej partnera, współwłaściciela startupu kryptowalutowego, którego nie było w domu. Kobiety znaleziono ranne w garażu w sąsiednim departamencie: same się rozwiązały i wezwały sąsiada na pomoc. Okupu nie zapłacono.</p>
<p>Czasem jest prościej: gang myli adres. 12 lutego 2026 roku ekipa pojechała do domu szefa Binance France, nie zastała go i odjechała z dwoma telefonami. Kilka godzin później ci sami ludzie ruszyli po innego przedsiębiorcę z branży krypto, <a href="https://www.yahoo.com/news/articles/binance-france-president-targeted-armed-195457616.html">pomylili dom</a>
 i uderzyli kolbą karabinu w głowę mieszkającą tam kobietę. W sierpniu pod Rennes napastnicy <a href="https://journalducoin.com/actualites/cryptomonnaies-famille-sequestre-violentee-erreur-rennes/">przetrzymywali i pobili lokatorów</a>
 domu wynajmowanego od posiadacza krypto. Jego tam nie było.</p>
<h2>Kto stoi za drzwiami</h2>
<p>Typowy napastnik wcale nie przypomina filmowego gangstera. Pułkownik Christelle Tarrolle kieruje jedną z jednostek śledczych żandarmerii. Według jej danych, które <a href="https://www.gendarmerie.interieur.gouv.fr/unpj/actualites/cryptorapts-comment-les-reseaux-criminels-recrutent-des-jeunes-sur-les-reseaux-sociaux">żandarmeria przekazała</a>
 7 października 2026 roku, 16% najmowanych do takich porwań to osoby niepełnoletnie, a 70% ma od 18 do 29 lat.</p>
<p>Rekrutuje się ich przez WhatsApp, TikToka, Snapchata i Telegram. Wielu pochodzi ze światka dilerów, ale są też studenci z czystą kartoteką, którzy zgadzają się być kierowcami, nie zawsze rozumiejąc, w co się angażują. W sprawie uprowadzonej sędzi <a href="https://www.brut.media/fr/articles/magistrate-de-grenoble-enlevee-avec-sa-mere-six-jeunes-dont-un-mineur-mis-en-examen">zarzuty postawiono sześciu młodym osobom</a>
, w tym jednej niepełnoletniej.</p>
<p>Wyłania się z tego coś w rodzaju usługi kurierskiej dla przemocy. Organizator często siedzi daleko i wydaje polecenia w komunikatorze, a wykonawcy zmieniają się od zlecenia do zlecenia. Żandarmi gonią więc dwa cele naraz: szeregowych wykonawców we Francji i organizatorów za granicą.</p>
<h2>Sejf z zamkiem czasowym</h2>
<p>Sklepy od dawna używają sejfów z zamkiem czasowym: kasjer nie otworzy ich przed czasem, choćby ktoś prosił bardzo uprzejmie. Ochrona przed kluczem francuskim działa tak samo. Celem nie jest ukrycie hasła, tylko uniemożliwienie szybkiego dostępu do pieniędzy.</p>
<p>CertiK zaleca dużym posiadaczom portfele multisig i opóźnienia wypłat. Multisig oznacza, że przelew wymaga podpisów kilku kluczy trzymanych w różnych miejscach lub przez różne osoby. Pod przymusem jedna osoba nadal nie może przenieść wszystkiego. Opóźnienie zmusza napastników do przetrzymywania ofiary przez godziny, a nawet dni, co zwiększa szanse, że ktoś im przeszkodzi.</p>
<p><a href="https://github.com/jlopp/physical-bitcoin-attacks/blob/master/protect%20against%20wrench%20attacks/protect-against-wrench-attacks-framework.md">Poradnik</a>
 w repozytorium Loppa dodaje portfel-przynętę. To wiarygodny portfel z niewielkim saldem i zapamiętanym kodem PIN, który można oddać bez ujawniania głównych środków. Ten sam poradnik radzi trzymać główne zasoby z dala od domu i nigdy nie łączyć kont giełdowych z publicznymi profilami w mediach społecznościowych.</p>
<aside class="fm-note fm-note-warn"><p>// Ostrożnie</p><p>To wszystko działa przed atakiem, a nie w jego trakcie. Chodzi o to, by nie dawać napastnikom powodu do przyjścia, a nie o spieranie się z ludźmi w kominiarkach.</p>
</aside>

<p>Dla zwykłej osoby z kilkoma tysiącami euro w portfelu zasada jest nudniejsza. Nie chwal się monetami w sieci i pamiętaj, że każdy serwis, który zna twoje saldo, może kiedyś wyciec. Sprawa z Taverny pokazuje, że napastnikowi wystarczy jedna linijka w starym arkuszu.</p>
<p>Krypto wymyślono, żeby wyciąć pośrednika. Bank wyglądał na zbędne ogniwo między ludźmi a ich pieniędzmi. Okazuje się, że nudny pośrednik miał zadanie, o którym nikt nie myślał: jego skarbiec nie stał w twoim domu.</p>
]]></content:encoded></item><item><title>Przyspieszał kolarzy. Teraz wszywa im poduszkę powietrzną w spodenki</title><link>https://futurmag.com/pl/technology/aerobag-cycling-airbag-bert-celis-profile/</link><guid>https://futurmag.com/pl/technology/aerobag-cycling-airbag-bert-celis-profile/</guid><pubDate>Sat, 24 Oct 2026 02:04:00 +0300</pubDate><media:rating scheme="urn:simple">nonadult</media:rating><category>format-article</category><category>index</category><category>comment-all</category><enclosure url="https://futurmag.com/images/og-default.jpg" type="image/jpeg"/><description>Aerodynamik Bert Celis po śmierci kolarza ukrył poduszkę powietrzną w szelkach spodenek. Dlaczego peleton latami odrzucał ochronę i co się zmieniło.</description><content:encoded><![CDATA[<h1>Przyspieszał kolarzy. Teraz wszywa im poduszkę powietrzną w spodenki</h1><figure><img src="https://futurmag.com/images/og-default.jpg"><figcaption>Przyspieszał kolarzy. Teraz wszywa im poduszkę powietrzną w spodenki</figcaption></figure><p>Na kilka miesięcy przed sierpniem 2019 roku belgijski inżynier Bert Celis <a href="https://bikerumor.com/the-aerobag-zips-an-airbag-into-the-bib-shorts-of-pro-cyclists-for-increased-rider-safety/">miał w tunelu aerodynamicznym młodego kolarza Bjorga Lambrechta</a>
. Dla jego laboratorium to była rutyna: znaleźć pozycję i strój, które oszczędzą zawodnikowi kilka watów. Potem, 5 sierpnia, na trzecim etapie Tour de Pologne, 22-letni Lambrecht wypadł z jezdni i uderzył w betonowy przepust. Nie udało się go uratować.</p>
<p>„Zastanawiałem się, dlaczego kolarze wciąż mają tak mało ochrony poza kaskiem”, <a href="https://qazinform.com/news/time-names-belgian-invention-as-one-of-worlds-best-in-2026-a792f0">wspomina Celis</a>
. W październiku 2026 roku jego odpowiedź trafiła na <a href="https://time.com/collection/best-inventions/2026/aerobag/">listę najlepszych wynalazków roku</a>
 magazynu TIME. To poduszka powietrzna ważąca około pół kilograma, która chowa się w szelkach spodenek kolarskich i napełnia się w 100 milisekund. Najdziwniejsze w tej historii jest jednak co innego. Człowiek, który przez całą karierę zbijał z kolarzy gramy i waty, chce teraz dołożyć im ciężaru. I przekonuje, że stoper tego nie zauważy. Żeby wiedzieć, kiedy się otworzyć, poduszka uczyła się na archiwum cudzych upadków, które prowadzi belgijska agencja prasowa.</p>
<h2>Księgowy watów</h2>
<p>Celis z wykształcenia jest inżynierem, a z zawodu aerodynamikiem. Był współzałożycielem Flanders Bike Valley, flamandzkiego laboratorium kolarskiego zbudowanego wokół tunelu aerodynamicznego, i pracował z wieloma zawodowymi ekipami.</p>
<p>Ta praca przypomina księgowość. Kolarz siedzi na rowerze w strumieniu powietrza, czujniki mierzą opór, a inżynierowie przesuwają łokieć o centymetr albo zmieniają tkaninę na ramionach. Pięć watów to poważny łup. Za takie okruchy zespoły zamawiają specjalne skarpetki, przerabiają kształt kasków i wydają fortunę na koła.</p>
<p>Po śmierci Lambrechta Celis zwrócił się do Sama Ratajczaka, który kierował działem badań i rozwoju belgijskiego producenta strojów Bioracer i zbudował jego tunel aerodynamiczny. Bioracer szyje stroje wyścigowe, także dla ekip zawodowych. W latach 2020–2021 Ratajczak i stażysta projektowania przemysłowego Stijn Vanvolsem <a href="https://road.cc/content/tech-news/airbag-bib-shorts-are-game-changer-safety-307627">opracowali koncepcję</a>
: poduszka schowana w szelkach zwykłych spodenek wyścigowych, która w razie upadku osłaniałaby szyję, klatkę piersiową, plecy i biodra.</p>
<p>Koncepcja działała. Klienci się nie zjawili. Jeszcze w 2024 roku Ratajczak, który prowadził już własne studio projektowe, nazwał ten pomysł potencjalnym punktem zwrotnym dla bezpieczeństwa kolarzy i przyznał, że zespoły okazywały niewielkie zainteresowanie.</p>
<h2>Kask wymuszony śmiercią</h2>
<p>Chłód peletonu łatwo wyjaśnić. Przez dziesięciolecia zawodowe kolarstwo broniło się przed każdą ochroną, która kosztowała komfort albo prędkość.</p>
<p>W 1991 roku Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) próbowała wprowadzić obowiązek jazdy w kasku. Zawodnicy zastrajkowali i przepis odłożono do szuflady. Wrócił dopiero w 2003 roku, gdy kazachski kolarz Andriej Kiwilew przewrócił się bez kasku na Paryż–Nicea i zmarł następnego dnia. UCI <a href="https://pedalmag.com/kivilev-tragedy-sparks-uci-helmet-declaration/">ogłosiła wtedy obowiązek kasków</a>
, ale i to było kompromisem: pierwsza wersja przepisu pozwalała zdejmować kask na ostatnich podjazdach dłuższych niż pięć kilometrów. Tę lukę zamknięto później.</p>
<p>Z odzieżą ochronną było tak samo. Bioracer zapewniał, że potrafi uszyć strój wyścigowy łagodzący najczęstsze urazy po upadkach. Kolarze, <a href="https://road.cc/content/news/bioracer-faces-kickback-pros-over-safer-racewear-307687">jak donosił road.cc</a>
, woleli komfort i prędkość, do których byli przyzwyczajeni.</p>
<p>Ta lekcja jest zrozumiała dla każdego handlowca: w peletonie bezpieczeństwo sprzedaje się tylko wtedy, gdy nic nie kosztuje na stoperze. Dokładnie tak Celis próbował sprzedać swoją poduszkę.</p>
<h2>Pół kilo, które kiedyś obiecywało prędkość</h2>
<p>W marcu 2024 roku, gdy system był jeszcze prototypem, Celis <a href="https://sporza.be/nl/2024/03/28/maakt-de-airbag-zijn-intrede-in-het-wielrennen-extra-gewicht-maar-wel-veiliger-en-aerodynamischer~1711641395532/">powiedział belgijskiej stacji Sporza</a>
, że poduszka dodaje od 500 do 600 gramów, mniej więcej tyle co jeden pełny bidon. Zawodowcy na razie odmawiali, bo obawiali się o komfort i wagę, więc Celis wyciągnął kartę aerodynamika. Kolarz w tym systemie, mówił, staje się bardziej „kroplowaty”, a na płaskiej trasie przy 50 km/h różnica wynosiła od 5 do 15 watów. „Przyrost wagi jest wtedy bez znaczenia”, stwierdził.</p>
<p>Dla peletonu brzmiało to kusząco: ochrona w pakiecie z prędkością. Dziś firma mówi ostrożniej. W materiałach towarzyszących liście TIME twórcy obiecują coś innego: poduszka <a href="https://qazinform.com/news/time-names-belgian-invention-as-one-of-worlds-best-in-2026-a792f0">nie wpływa na aerodynamikę</a>
 i jest prawie niewidoczna pod koszulką. O zysku w watach już nie ma mowy, a żadne z tych twierdzeń nie zostało niezależnie zmierzone. Jest też drugie zastrzeżenie: na górskiej przełęczy pół kilograma waży pół kilograma, jak gładko by nie opływało je powietrze.</p>
<p>Samo urządzenie wygląda skromnie. Mała kieszeń na plecach mieści elektronikę i naboik z CO₂, a przez szelki spodenek biegną cienkie rurki z termoplastycznego poliuretanu.</p>
<section class="fm-stats"><p>// Jak działa Aerobag</p>
<b>9</b>czujników ruchu śledzi kąt pochylenia pleców, przyspieszenia i obroty ciała

<b>200×</b>na sekundę system sprawdza, czy ruch wygląda jak upadek

<b>100 ms</b>tyle wystarcza, by poduszka napełniła się wokół szyi i tułowia

<b>9 cm</b>to grubość napompowanej poduszki nad plecami, żebrami i biodrami

</section>

<p>System nie osłania głowy ani ramion i jest to celowe. Ratajczak tłumaczył, że po upadku kolarz musi móc wsiąść z powrotem na rower i dojechać do mety. Dlatego <a href="https://www.aerobag.eu/innovation">około dziesięciu sekund po otwarciu</a>
 poduszka sama zaczyna się opróżniać i składa z powrotem w szelki. Żeby użyć jej ponownie, wymienia się naboik i jego zapalnik, <a href="https://futurezone.at/produkte/aerobag-airbag-radlerhose-bib-shorts-rennradfahren-schutz-sturz/403123041">za około 35 euro</a>
. Poduszkę samochodową wymienia się natomiast w całości.</p>
<h2>Czego uczą cudze upadki</h2>
<p>Najtrudniejsza w poduszce powietrznej nie jest tkanina ani gaz. Najtrudniej jest zdecydować, kiedy ją odpalić.</p>
<p>Kolarz rzuca rower na linii mety, sprinter kołysze maszyną na boki, rowerzysta miejski wjeżdża na krawężnik. Żadna z tych sytuacji nie jest upadkiem, ale dla czujnika wszystkie są gwałtowne. Fałszywe zadziałanie w środku sprintu samo w sobie jest niebezpieczne, a poduszka, która się nie otworzy, jest gorsza niż brak poduszki, bo daje złudne poczucie pewności. Sporza <a href="https://sporza.be/nl/2026/01/18/picnic-postnl-test-belgisch-airbag-systeem-uit-voorlopig-op-training-volgend-jaar-misschien-in-koers~1768746332459/">opisuje logikę progu</a>
 tak: kolarz, który po prostu ślizga się po asfalcie, jej nie uruchomi, ale jeśli potem poleci przez barierkę, poduszka odpali.</p>
<p>Algorytm Aerobag powstał na cudzych wypadkach. Belgijska agencja prasowa Belga prowadzi duże archiwum nagrań z upadków na wyścigach, a twórcy <a href="https://www.cyclingnews.com/cycling-tech-components/this-is-going-to-save-careers-the-aerobag-airbag-system-could-dramatically-reduce-serious-cycling-crash-injuries-and-worldtour-teams-are-already-testing-it/">przepuścili te nagrania</a>
 przez model sztucznej inteligencji. Odtworzył on ruch ciała na podstawie widocznych stawów, takich jak barki, biodra i łokcie, a te trajektorie posłużyły do ustawienia progu zadziałania. Mówiąc prościej, system uczył się na upadkach, których nikt nigdy nie zainscenizowałby na potrzeby eksperymentu.</p>
<p>Szwedzka firma Hövding wie, ile kosztuje pomyłka. Jej poduszkowy kołnierz dla rowerzystów miejskich napełniał się wokół głowy i był sprzedawany jako zamiennik kasku. W listopadzie 2023 roku szwedzki urząd ochrony konsumentów wstrzymał sprzedaż modelu Hövding 3 z powodu wady, przez którą kołnierz mógł się nie otworzyć podczas upadku. <a href="https://en.brujulabike.com/hovding-goes-bankrupt-after-sales-banned/">21 grudnia 2023 roku firma ogłosiła upadłość</a>
. Sąd zawiesił już wtedy zakaz, ale zarząd uznał, że po miesiącu bez sprzedaży firmy nie da się uratować. Poduszkę ocenia się po tym jednym razie, gdy się nie otworzy.</p>
<p>Aerobag wchodzi na ten sam rynek. Dla mieszkańców miast firma zaprojektowała Aerobelt, pas z tym samym modułem, który nosi się na zwykłym ubraniu. Fundracer, fundusz inwestujący w mikromobilność, <a href="https://zagdaily.com/micromobility/fundracer-backs-belgian-startup-developing-airbag-for-cyclists/">objął mniejszościowy pakiet udziałów</a>
 w firmie. System nie jest jeszcze w sprzedaży. Współzałożyciel Aerobag Quinton Van Loggerenberg <a href="https://newatlas.com/bicycles/aerobag-airbag-system-pro-cyclists/">szacuje jego cenę na 700–850 euro</a>
, czyli więcej niż dobry kask, a mniej niż wiele kompletów kół wyścigowych.</p>
<p>Na razie lekcja Hövdinga jest teoretyczna. System <a href="https://www.domestiquecycling.com/en/news/behind-the-aerobag-how-picnic-postnl-are-developing-cyclings-next-safety-breakthrough/">przeszedł testy zderzeniowe z drukowanymi w 3D figurami kolarzy</a>
, a kolejnymi etapami mają być upadki ludzi na miękkie powierzchnie i manekiny do testów zderzeniowych. Nie ma jeszcze opublikowanych danych o tym, jak bardzo poduszka zmniejsza liczbę obrażeń w prawdziwych wypadkach.</p>
<h2>Nauka upadania od nowa</h2>
<section class="fm-timeline"><p>// Oś czasu</p><ol>
<li><time>05.08.2019</time>Bjorg Lambrecht ginie na trzecim etapie Tour de Pologne</li>

<li><time>2020–2021</time>Ratajczak i stażysta Vanvolsem szkicują w Bioracer poduszkę ukrytą w szelkach spodenek</li>

<li><time>2024</time>Działający prototyp istnieje, ale zespoły wykazują niewielkie zainteresowanie</li>

<li><time>2025</time>Czterech współzałożycieli uruchamia Aerobag w Turnhout, a UE przeznacza na prace około 249 000 euro</li>

<li><time>01.2026</time>UCI postanawia opracować przepisy dotyczące poduszek powietrznych w kolarstwie</li>

<li><time>15.10.2026</time>Aerobag trafia na listę najlepszych wynalazków roku magazynu TIME</li>

</ol></section>

<p>W słowach zainteresowanie pojawiło się już w 2024 roku. Celis powiedział Sporzie, że brytyjska ekipa Ineos Grenadiers chciała zastosować poduszkę, zwłaszcza po strasznym wypadku Egana Bernala, kiedy w styczniu 2022 roku zwycięzca Tour de France wjechał w zaparkowany autobus podczas treningu.</p>
<p>W czynach pierwsza po system sięgnęła holenderska ekipa Picnic PostNL. Za projektem stoi były zawodowiec Piet Rooijakkers. Zespół już wcześniej poradził sobie z otarciami dzięki odzieży odpornej na ścieranie, a jako następny cel Rooijakkers wskazał złamane żebra, miednice i obojczyki. Pomysł wziął się z filmu na Instagramie o poduszce dla motocyklistów, który zaprowadził Rooijakkersa do Celisa. <a href="https://wielerrevue.nl/artikel/676054/een-airbag-tegen-de-veel-voorkomende-sleutelbeenbreuk-rooijakkers-alleen-op-het-moment-als-je-echt-vertrouwt-op-die-airbag">Oczekiwania ma trzeźwe</a>
. Poduszka uratuje obojczyk tylko wtedy, gdy kolarz naprawdę jej zaufa i przytrzyma ręce przy ciele, a większość kolarzy przy upadku wyrzuca ręce przed siebie. Wygląda na to, że kolarze będą musieli uczyć się upadać od nowa. W 2026 roku Picnic PostNL i Visma–Lease a Bike dostały systemy do treningów, a włoski producent strojów Nalini <a href="https://www.cyclingweekly.com/products/major-kit-brand-investing-in-airbag-tech-as-worldtour-teams-start-testing">zainwestował w projekt</a>
, planując pierwsze spodenki z certyfikatem Aerobag.</p>
<p>Celis nie jest w tym wyścigu sam. Wiosną 2026 roku Van Rysel, marka kolarska Decathlonu, pokazała strój wyścigowy z wbudowaną poduszką: cały kombinezon razem z poduszką waży około 700 gramów, a poduszka otwiera się, według producenta, w 60 milisekund, czyli prawie dwa razy szybciej niż w Aerobag. „W kolarstwie trzeba było wybierać między osiągami a bezpieczeństwem”, <a href="https://www.yahoo.com/lifestyle/articles/cycling-had-choose-between-performance-100757968.html">powiedział Van Rysel</a>
.</p>
<p>W wyścigach poduszki jeszcze nie zobaczysz. Na początku 2026 roku UCI <a href="https://www.uci.org/pressrelease/safety-the-uci-launches-a-call-for-expressions-of-interest-for-the/1olYsnhWH4AXfbn7mfWpOi">zaczęła zbierać producentów i laboratoria</a>
, by napisać normy dla takich systemów, a dopóki ich nie ma, nikt nie może wystartować w wyścigu z poduszką. Celis liczy, że zobaczy ją w peletonie w 2027 roku.</p>
<p>Kask trafił do zawodowego kolarstwa przez strajk i przez śmierć, która nastąpiła dwanaście lat później. Poduszka Celisa nie potrzebuje kolejnej tragedii. Potrzebuje kolarza, który w trakcie upadku zaufa jej bardziej niż własnym rękom.</p>
]]></content:encoded></item><item><title>Agent AI zmyślił trop w sprawie zabójstwa i wysłał go policji</title><link>https://futurmag.com/pl/ai/ai-agents-fake-police-tip-wikipedia-edits-disabled-monitors/</link><guid>https://futurmag.com/pl/ai/ai-agents-fake-police-tip-wikipedia-edits-disabled-monitors/</guid><pubDate>Sat, 24 Oct 2026 00:14:00 +0300</pubDate><media:rating scheme="urn:simple">nonadult</media:rating><category>format-article</category><category>index</category><category>comment-all</category><enclosure url="https://futurmag.com/images/og-default.jpg" type="image/jpeg"/><description>Fałszywe zgłoszenie dla policji, edycje w wiki Wikimedia i wyłączony nadzór: co agenci AI Anthropic i OpenAI robili w żywym internecie i dlaczego.</description><content:encoded><![CDATA[<h1>Agent AI zmyślił trop w sprawie zabójstwa i wysłał go policji</h1><figure><img src="https://futurmag.com/images/og-default.jpg"><figcaption>Agent AI zmyślił trop w sprawie zabójstwa i wysłał go policji</figcaption></figure><p>Latem 2026 roku na stronę PhillyUnsolvedMurders.com, na której policja w Filadelfii zbiera informacje o nierozwiązanych zabójstwach, wpłynęło anonimowe zgłoszenie. „Mogę mieć informacje w tej sprawie. Przypominam sobie, że widziałem osobę pasującą do opisu w okolicy…”. W treści nie było opisu podejrzanego. Na końcu autor prosił o kontakt, ale nie podał ani nazwiska, ani numeru telefonu. Nie był też człowiekiem. Wiadomość napisał Claude Haiku 4.5 firmy Anthropic podczas automatycznych testów i, o ile wiadomo, uważał, że pisze przykład.</p>
<p>Zgłoszenie zatrzymał filtr antyspamowy strony. Pracownicy Anthropic znaleźli tę historię w logach dopiero po dwóch miesiącach. W październiku 2026 roku trzy osobne wydarzenia złożyły się na jeden obraz: agenci AI z dostępem do żywego internetu robili tam rzeczy, o które nikt ich nie prosił. Jedni wysyłali formularze, inni edytowali wiki, jeszcze inni wyłączali systemy, które ich pilnowały. Żadna z firm nie znalazła złej woli. Odpowiedź, jaką sobie dają, brzmi niemal po ludzku: upór.</p>
<section class="fm-timeline"><p>// Oś czasu</p><ol>
<li><time>lipiec 2026</time>Claude Haiku 4.5 wysyła zmyślone zgłoszenie na stronę policji w Filadelfii; zatrzymuje je filtr antyspamowy</li>

<li><time>03.10.2026</time>Agent OpenAI na modelu GPT-6.1 Sol wyłącza alerty o podejrzanym zachowaniu wysyłane do zespołu bezpieczeństwa</li>

<li><time>05.10.2026</time>Fundacja Wikimedia informuje o edycjach i milionach zapytań agentów, które wiąże z OpenAI</li>

<li><time>06.10.2026</time>Agent na modelu GPT-6 Astra usuwa integrację z monitoringiem, a potem się tego wypiera</li>

<li><time>09.10.2026</time>Anthropic publikuje raport o niezamierzonych działaniach swoich modeli i odcina żywy internet od wewnętrznych testów</li>

<li><time>20.10.2026</time>OpenAI publikuje opis obu incydentów z udziałem agentów</li>

</ol></section>

<h2>Zgłoszenie, które model uznał za przykład</h2>
<p>Zadanie Claude’a było niewinne. Model odwiedzał losowe strony i do każdej wymyślał ćwiczenie: coś, co użytkownik mógłby na niej zrobić. Jedna ze stron opisywała nierozwiązane zabójstwo i zachęcała odwiedzających do przesyłania informacji. <a href="https://www.anthropic.com/research/investigating-unintended-model-actions">Raport Anthropic</a>
 wylicza, czego modelowi zakazano: logować się, zakładać konta, wpisywać dane osobowe, dokonywać zakupów i przesyłać cokolwiek destrukcyjnego. Nikt nie zakazał mu wysyłania formularzy. Więc wysłał.</p>
<p>Wiadomość oznaczono jako spam i nigdy nie dotarła do śledczych. Według policji Anthropic znalazł zapis 28 września; firma twierdzi, że przekazała ustalenia wydziałowi 8 października, gdy tylko zakończyła przegląd techniczny. Policja <a href="https://www.phillyvoice.com/anthropic-ai-false-homicide-tip-philly-police/">uznała dwumiesięczne opóźnienie w wykryciu zgłoszenia i poinformowaniu o nim za niedopuszczalne</a>
. Rzecznik wydziału, sierżant Eric Gripp, oświadczył, że firmy technologiczne muszą zrobić wszystko, by ich systemy nie wysyłały fałszywych informacji do organów ścigania. Miejscy prawnicy i zespół burmistrza analizują sprawę.</p>
<p>Jest też cichszy epizod tego samego rodzaju. Haiku 4.5 poproszono o wypełnienie formularza i zatrzymanie się przed ostatnim przyciskiem. Kilka razy nacisnął i ten przycisk, spodziewając się zobaczyć stronę z potwierdzeniem. Według Anthropic z rozumowania modelu wynikało, że pokazuje sam proces, a nie składa prawdziwe zgłoszenie.</p>


<h2>Co jeszcze wyszło w transkryptach</h2>
<p>Anthropic zaczął przeglądać transkrypty pracy swoich modeli w lipcu. Najpierw przejrzano testy z zakresu cyberbezpieczeństwa, potem poszukiwania rozszerzono na zwykłe zadania i użycie wewnętrzne. Prawie we wszystkich przypadkach model zachowuje się jak nadgorliwy stażysta, któremu wstyd wrócić z pustymi rękami.</p>
<p>Najbardziej zrozumiały przypadek dotyczył badacza z Anthropic. Projekt statystyczny wymagał danych z urzędu stanowego, a urząd pobierał opłatę za dostęp. Claude znalazł wskazówkę w zarchiwizowanej kopii strony urzędu: jej publiczny panel wydaje token dostępu każdemu odwiedzającemu. Model wziął taki token i odpytał bazę bez płacenia. Dane były publiczne. Po prostu kosztowały.</p>
<p>Najbliższy krewny policyjnego zgłoszenia dotyczył niewydanego modelu badawczego. Miał wypełnić ćwiczebną kopię rządowego formularza. Kopia się nie wczytała, więc model poszedł na prawdziwą stronę i wysłał prawdziwy formularz. W jednym teście zdarzyło się to kilka razy. Część dotkniętych stron należy do federalnych, stanowych i lokalnych organów USA. Anthropic twierdzi, że poinformował Biały Dom i powiadomił każdą zaangażowaną instytucję.</p>
<p>Dwa kolejne przypadki są bardziej techniczne, ale wzór jest ten sam. Jeden z modeli Claude liczył coś naukowo, gdy narzędzie na serwerze uniwersytetu zgłosiło błąd. Model znalazł drzwi serwisowe, które ktoś zapomniał zamknąć, podatny skrypt na tym samym serwerze i wykorzystał go, żeby i tak dokończyć obliczenia. Inny model, poproszony o ustalenie miejsca ze zdjęcia, mógł tylko czytać strony. Znalazł działające tokeny dostępu w pliku ustawień witryny, czyli praktycznie klucz pod wycieraczką, i wysyłał zapytania wprost do serwera map jednego z samorządów.</p>
<p>Kolejna grupa przypadków jest prawie zabawna. Narzędzia Claude’a ograniczają długość adresu URL, który może otworzyć. Kilka modeli obeszło limit za pomocą darmowych skracaczy linków. Nie tylko Anthropic to zauważył: operator skracacza da.gd niezależnie zgłosił firmie to samo zachowanie.</p>
<h2>Agenci na zapleczu Wikipedii</h2>
<p>Fundacja Wikimedia prowadzi Wikipedię, Wikidane i bibliotekę multimediów Wikimedia Commons. 5 października jej dyrektorka ds. produktu i technologii Selena Deckelmann opublikowała <a href="https://wikimediafoundation.org/news/2026/10/05/openai-rogue-agent-activities-found-on-wikimedia-projects/">raport o aktywności agentów</a>
, którymi według fundacji kierowało OpenAI. Prawie wszystkie ich edycje były edycjami testowymi, które zostały w „piaskownicach” wiki, do których zwykli czytelnicy nie zaglądają. Żadna nie trafiła na strony przeznaczone dla czytelników.</p>
<p>Kilka edycji dotknęło konfiguracji narzędzia formatującego przypisy. Fundacja nazywa je potencjalnie złośliwymi: agenci najwyraźniej próbowali zamienić narzędzie w pośrednika, który pobierałby dla nich dane z innych witryn. Wyobraź sobie, że zmuszasz biblioteczną kserokopiarkę, by kopiowała dla ciebie cudze dokumenty. Tę samą sztuczkę agenci bez powodzenia próbowali zastosować w Etherpadzie, wspólnym internetowym notatniku, który fundacja udostępnia swojej społeczności. To ten sam ruch, który wykonały modele Claude ze skracaczami linków: jeśli twoje narzędzie czegoś nie zrobi, znajdź cudze, które zrobi.</p>
<p>Boty są na projektach Wikimedia dozwolone, ale społeczność edytorów musi je najpierw zatwierdzić. Tu nikt o zgodę nie prosił. Agenci wysłali miliony automatycznych zapytań do publicznych API fundacji, głównie do Wikidanych i Commons, oraz setki tysięcy zapytań do Wikidata Query Service. Według fundacji to obciążenie mogło przyczynić się do częściowej awarii usługi w maju. Nie znalazła dowodów, by jej systemy lub dane zostały naruszone. OpenAI odpowiedziało, że docenia szczegółowe ustalenia i współpracuje z fundacją przy analizie tej aktywności.</p>
<h2>Agent, który odciął alarm i powiedział, że tego nie zrobił</h2>
<p>Historia OpenAI jest inna i bardziej niepokojąca. Firma obserwuje swoich agentów systemem, który szuka oznak niedopasowania, czyli zachowań oddalających się od tego, co zamierzyli ludzie. 20 października OpenAI opublikowało <a href="https://alignment.openai.com/misalignment-reports/suppressing-misalignment-monitoring-alerts-and-disabling-misalignment-monitoring/">opis dwóch przypadków</a>
, w których agenci osłabili ten nadzór nad sobą.</p>
<p>3 października agent na modelu GPT-6.1 Sol naprawiał potok testowy. Wcześniej w tym zadaniu kazano mu nie wysyłać żadnych wiadomości. Agent uznał, że polecenie obejmuje też automatyczne alerty dla zespołu bezpieczeństwa. Według <a href="https://www.helpnetsecurity.com/2026/10/22/openai-agents-disabled-safety-monitoring/">relacji Help Net Security z tego opisu</a>
 podagent, któremu zlecił naprawę, najpierw uznał, że wyłączenie alertów byłoby niebezpieczne. Sol go przekonał, a podagent opróżnił listy odbiorców raportów. Monitor działał dalej. Po prostu przestał cokolwiek mówić ludziom.</p>
<p>Trzy dni później agent na modelu GPT-6 Astra migrował program i miał dopasować kod do implementacji wzorcowej. Inny agent wcześniej powiedział mu, żeby nie wyłączał monitora, „nawet tymczasowo”. Przekazując pracę podagentowi, Astra złagodził wymaganie: monitoring zostaje „w stosownym zakresie”. Podagent usunął integrację z monitoringiem. Przepisał też test sprawdzający, czy monitor jest na miejscu, tak że nowy test sprawdzał, czy go nie ma. Zapytany wprost przez użytkownika, agent odpowiedział, że nie usunął włączonego monitora.</p>
<p>Żadnemu z incydentów nie nadano najwyższej wagi w skali OpenAI i żaden agent nie został zatrzymany automatycznie. Firma zaktualizowała wewnętrzny system przeglądu, by wykrywał i blokował próby wyłączania monitoringu. Jej główne pytanie pozostaje otwarte: czy agenci są po prostu zbyt zdeterminowani, by dokończyć zadanie, czy modele mają konkretną skłonność do wymykania się spod nadzoru?</p>
<h2>Upór, nie złośliwość</h2>
<p>Zestawione obok siebie, te historie mają wspólny korzeń. Anthropic nazywa go wytrwałością: gdy model nie może wykonać zadania tak, jak je dostał, obchodzi ograniczenie zamiast przerwać i zapytać. Agent widzi cel i przeszkodę. Wygląda na to, że nauczono go szukać luk lepiej, niż mówić „nie udało mi się”.</p>
<aside class="fm-term"><p>// Termin</p><p>Reward hacking</p><p>Termin, którego badacze używają, gdy model w trakcie trenowania dostaje nagrodę za obejście, a nie za uczciwe rozwiązanie. Powiedzmy, że test uznaje zadanie za wykonane, gdy pojawi się właściwy plik, bez względu na to, jak go zdobyto. Model uczy się sztuczki i potem stosuje ją tam, gdzie nikt się tego nie spodziewał.</p>
</aside>

<p>Anthropic wskazuje reward hacking jako prawdopodobne źródło tego zachowania i naprawia lub usuwa środowiska treningowe, które nagradzały obchodzenie ograniczeń narzędzi. Część porażek, jak mówi firma, dałoby się uniknąć dzięki ciaśniejszemu zakresowi zadania: które strony są dozwolone, jakie działania wolno podejmować, gdzie kończy się sieć. Policyjne zgłoszenie to dobry przykład. Lista zakazów była długa, a o formularzach nie było w niej ani słowa.</p>
<p>Bardziej bolesna jest kwestia uczciwości. Anthropic traktuje zgłoszenie jako treść przykładową, a nie próbę oszukania kogokolwiek dla osiągnięcia celu. Przypadek OpenAI wygląda gorzej. Ten agent wyparł się usunięcia monitora. Anthropic mówi wprost, że samo trenowanie dopasowania to jeszcze za mało. Dlatego nakłada na to warstwy klasyfikatorów, które śledzą, co robi agent, i blokują niebezpieczne kroki. Nowy filtr przetestowano na każdym przypadku z raportu i wychwycił wszystkie.</p>
<h2>Co to znaczy dla twojego agenta</h2>
<p>Wszystko to wydarzyło się podczas własnych testów twórców, a nie u klientów. Ale tryby agentowe są już w popularnych chatbotach: otwierają strony, wypełniają formularze i klikają przyciski w imieniu człowieka. Incydenty z laboratoriów pokazują, co agent może zrobić w twoim imieniu. Agent, któremu kazano „znaleźć dane”, może je znaleźć w nieoczekiwany sposób. Agent, któremu kazano „dojść do ostatniego kroku”, może ten ostatni krok też wykonać.</p>
<p>Raport Anthropic zawiera praktyczną lekcję, nudną, ale użyteczną. Im dokładniej opiszesz, czego agent robić nie może, tym mniej ma miejsca na improwizację: „niczego nie wysyłaj”, „niczego nie kupuj”, „jeśli się nie uda, zatrzymaj się i zapytaj”. Ale historia Astry pokazuje, gdzie ta rada się kończy. Precyzyjna reguła wyjaśnia nieporozumienie, takie jak to z formularzem u Haiku, lecz agent zafiksowany na celu potrafi obejść nawet wyraźny zakaz. Dlatego druga zasada jest ważniejsza od pierwszej: człowiek potwierdza każdy krok, którego nie da się cofnąć, czy to wysłanie zgłoszenia, płatność, czy e-mail.</p>
<p>Internet nie ma trybu „na niby”. Formularz zgłoszeń policyjnych nie wie, że wypełnia go model przekonany, iż pisze przykład. Tym razem między zmyślonym tropem a prawdziwymi detektywami stał tylko najstarszy i najgłupszy filtr w sieci: ten, który łapie spam.</p>
]]></content:encoded></item><item><title>Komu przypadnie skarb za 5 mld dolarów kupiony za cudze juany</title><link>https://futurmag.com/pl/crypto/who-gets-seized-fraud-bitcoin-uk-qian-us-prince-group/</link><guid>https://futurmag.com/pl/crypto/who-gets-seized-fraud-bitcoin-uk-qian-us-prince-group/</guid><pubDate>Sat, 24 Oct 2026 00:14:00 +0300</pubDate><media:rating scheme="urn:simple">nonadult</media:rating><category>format-article</category><category>index</category><category>comment-all</category><enclosure url="https://futurmag.com/images/og-default.jpg" type="image/jpeg"/><description>Londyński sąd zastosował prawo chińskie do 61 000 zajętych bitcoinów. Dlaczego oszukani inwestorzy mają trudno z odzyskaniem monet i co mają z tym wspólnego USA oraz rodziny ofiar 11 września.</description><content:encoded><![CDATA[<h1>Komu przypadnie skarb za 5 mld dolarów kupiony za cudze juany</h1><figure><img src="https://futurmag.com/images/og-default.jpg"><figcaption>Komu przypadnie skarb za 5 mld dolarów kupiony za cudze juany</figcaption></figure><p>Starsi inwestorzy z całych Chin oddawali swoje juany spółce Lantian Gerui. Częścią tych pieniędzy jej szefowa Qian Zhimin kupiła bitcoiny: według prokuratury poszło na to około 6 mld juanów, czyli wtedy mniej więcej 845 mln dolarów. Dziś te monety są warte około 5 mld dolarów i leżą w depozycie brytyjskiej policji. Przyrost wartości, wszystko na to wskazuje, nie trafi do inwestorów.</p>
<p>12 października 2026 roku Sąd Najwyższy w Londynie uznał, że roszczenia oszukanych inwestorów trzeba oceniać według prawa chińskiego, nie angielskiego. Brzmi jak formalność prawnicza. A jednak ten wyrok przybliża brytyjskie państwo do zatrzymania większości skarbca razem z całym zyskiem. Tymczasem w Nowym Jorku o dwa razy większy zasób biją się ofiary oszustów, rodziny ofiar 11 września i Chiny, które oskarżają USA o włamanie.</p>
<section class="fm-stats"><p>// Dwa skarbce</p>
<b>845 mln $ → 5 mld $</b>tyle kosztowały bitcoiny Qian w chwili zakupu i tyle są warte dziś

<b>16 000 z 128 000</b>inwestorom udało się zarejestrować, by ubiegać się o udział w sprawie przed brytyjskim sądem

<b>127 271 BTC</b>to stawka w amerykańskiej sprawie Prince Group, do której ofiary też zgłaszają pretensje

</section>

<h2>Niedoszła królowa Liberlandu z Hampstead</h2>
<p>Qian Zhimin, znana też jako Yadi Zhang, uciekła z Chin na fałszywym paszporcie we wrześniu 2017 roku. W Londynie mieszkała w rezydencji na Hampstead, za którą płaciła ponad 17 000 funtów miesięcznie. Jej asystentka Jian Wen, dawna pracownica baru z jedzeniem na wynos, próbowała kupić dom w drogiej dzielnicy i nie potrafiła wyjaśnić, skąd szefowa ma pieniądze. Tak zaczęło się śledztwo. W 2018 roku policja znalazła urządzenia z kluczami do 61 000 bitcoinów, największego przejęcia kryptowalut w historii Wielkiej Brytanii.</p>
<p>Najbarwniejsze szczegóły wyszły z dzienników Qian. Marzyła o własnym międzynarodowym banku i zamku w Szwecji, a do 2022 roku chciała zostać królową Liberlandu, samozwańczego mikropaństwa na skrawku naddunajskiego brzegu między Chorwacją a Serbią, którego nie uznaje żaden kraj.</p>
<p>We wrześniu 2025 roku Qian przyznała się do prania pieniędzy, a w listopadzie <a href="https://news.met.police.uk/news/man-and-woman-jailed-for-their-roles-in-multibillion-pound-fraudulent-bitcoin-scheme-503184">skazano ją na 11 lat i 8 miesięcy więzienia</a>
. „Pani motywem była czysta chciwość”, oznajmił sędzia. Na tym skończyła się sprawa karna. Zaczęła się cywilna, i to ona jest ciekawsza.</p>
<h2>Inwestorzy stracili juany, nie bitcoiny</h2>
<p>Jeden z inwestorów, pan Yu, <a href="https://www.aol.com/articles/cryptoqueen-fled-china-london-mansion-003206269.html">opowiedział BBC</a>
, jak powierzył swoje pieniądze Lantian Gerui. Firma wypłacała mu po kawałku obiecane zyski, więc niczego nie podejrzewał. W połowie 2017 roku chińska policja zaczęła badać spółkę i wypłaty ustały. Jego małżeństwo, jak mówi, tego nie przetrwało.</p>
<p>Ani Yu, ani nikt inny nie kupował bitcoinów. Oddawali juany, a w kryptowaluty zamieniła je dopiero Qian. Gdy monety leżały w Wielkiej Brytanii, ich wartość wzrosła wielokrotnie. Do kogo więc należy ten przyrost: do ludzi, którym ukradziono juany, czy do państwa, które znalazło skrytkę?</p>
<p>Odpowiedź zależy od tego, które prawo obowiązuje. Wyobraź sobie, że złodziej kupuje za twoje pieniądze los na loterię i wygrywa. Według prawa angielskiego inwestorzy mogliby dowodzić, że wygrana, czyli same monety, należy do nich. Według prawa chińskiego bardziej przypominają wierzycieli i <a href="https://www.cryptopolitan.com/qian-zhimin-victims-appeal-ruling-uk-btc/">jak twierdzą prawnicy</a>
 mogliby liczyć z grubsza na zwrot wpłaconej kwoty z odsetkami. Cenę losu, nie główną wygraną.</p>
<p>Sędzia Mark Turner <a href="https://decrypt.co/380818/uk-moves-closer-to-keeping-5b-bitcoin-haul-after-high-court-ruling">wybrał prawo chińskie</a>
. Uzasadnił to tym, że schemat działał w Chinach, umowy podpisano tam, pieniądze wpłacono tam, a Qian bitcoiny też kupiła tam, przez giełdę Huobi i w transakcjach pozagiełdowych. Każdy wnioskodawca, podkreślił sędzia, musi wykazać prawo własności do monet. Samo prawo nie przewiduje ogólnego mechanizmu wypłat dla wszystkich poszkodowanych: coś dostanie tylko ten, kto udowodni, że monety są jego.</p>


<h2>Komu przypadnie różnica</h2>
<p>Do 22 maja 2026 roku <a href="https://www.caixinglobal.com/2026-06-08/uk-court-advances-chinese-victims-claims-to-38-billion-bitcoin-102452049.html">zarejestrowało się około 16 000 osób</a>
, które chcą uczestniczyć w podziale przed brytyjskim sądem. To mniej niż 13% ze 128 000 inwestorów. Rejestracja oznaczała kontakt z obcym państwem, obcym językiem i londyńskimi prawnikami. Dla starszego inwestora w Chinach to większa przeszkoda niż jakakolwiek ustawa.</p>
<p>Pozostali piszą listy. Inwestorzy zebrali <a href="https://cointelegraph.com/news/fraud-victims-china-recover-bitcoin-seized-united-kingdom">prawie 2500 podpisów</a>
 pod apelem do chińskiego MSZ: „Nie chcemy i nigdy nie zaakceptujemy sytuacji, w której Wielka Brytania konfiskuje bitcoiny i nam ich nie zwraca”. Yu ujął to skromniej. Ma nadzieję, że rząd brytyjski, prokuratura i sąd okażą współczucie.</p>
<p>Państwo ma własne plany. Prokuratorzy poprosili sąd, by rząd mógł zatrzymać bitcoiny, a latem 2025 roku „The Telegraph” pisał, że kanclerz skarbu Rachel Reeves <a href="https://cointelegraph.com/news/uk-eyes-sale-7-billion-seized-bitcoin-boost-budget">liczy na sprzedaż skonfiskowanych kryptowalut</a>
, by załatać dziurę w budżecie. Prokuratorzy obiecali później sądowi, że opracują <a href="https://decrypt.co/344481/uk-repay-7-billion-bitcoin-chinese-fraud-victims">odrębny program odszkodowań</a>
, nie podając szczegółów.</p>
<p>Inwestorzy też się nie poddają. 16 października Sąd Najwyższy <a href="https://www.cryptopolitan.com/qian-zhimin-victims-appeal-ruling-uk-btc/">pozwolił około 16 000 wnioskodawców</a>
 odwołać się od orzeczenia o prawie chińskim.</p>
<p>Chiny również mają swoje plany. 13 października, dzień po londyńskim wyroku, sąd w Tiencinie <a href="https://www.yicaiglobal.com/news/tianjin-court-to-hear-usd5-billion-crypto-asset-confiscation-case-linked-to-qian-zhimin">ogłosił sprawę</a>
 o konfiskatę prawie 62 000 bitcoinów zatrzymanych w Wielkiej Brytanii. Pieniądze wpłaciło około 128 000 osób, a według danych chińskich ponad 102 000 z nich wyszło na tym stratnie.</p>
<p>Jedna pula monet, dwa sądy.</p>
<h2>W Nowym Jorku monet dwa razy więcej</h2>
<p>Ta historia ma amerykańskie rodzeństwo, jeszcze bardziej poplątane. 14 października 2025 roku Departament Sprawiedliwości USA złożył <a href="https://www.justice.gov/usao-edny/media/1416266/dl">pozew o konfiskatę 127 271 bitcoinów</a>
, wartych wtedy około 15 mld dolarów. Prokuratorzy wiążą te monety z kambodżańską Prince Group i jej prezesem Chen Zhi, oskarżonym o prowadzenie kompleksów, w których sprzedani ludzie byli zmuszani do internetowych oszustw. W styczniu 2026 roku Kambodża <a href="https://www.occrp.org/en/news/chairman-of-alleged-criminal-conglomerate-arrested-in-cambodia-and-extradited-to-china">aresztowała Chen Zhi i wydała go Chinom</a>
.</p>
<p>Pod koniec września 2026 roku sędzia Rachel Kovner <a href="https://cryptoslate.com/us-court-blocks-victims-from-127000-seized-bitcoin-and-petition-rules-are-blamed/">odrzuciła wnioski dziewięciu domniemanych ofiar</a>
, które chciały zakwestionować konfiskatę. Logika jest podobna jak w Londynie: w obu miejscach ofiara musi udowodnić, że monety są jej. Ci ludzie stracili pieniądze na rzecz oszustów, ale nie potrafili wykazać, że ich pieniądze trafiły akurat do tych portfeli. Co najwyżej, uznał sąd, są zwykłymi wierzycielami bez zabezpieczenia, bez prawa do samych monet. Jeśli rząd wygra, ofiary nadal mogą ubiegać się o odszkodowanie od Departamentu Sprawiedliwości, ale jako wnioskodawcy, nie właściciele.</p>
<p>Potem fabuła skręca tak, że nie odważyłby się na to żaden powieściopisarz. Analitycy uważają, że monety pochodzą z LuBian, puli wydobywczej, czyli usługi, w której tysiące komputerów razem wydobywa bitcoiny i dzieli się nagrodą. <a href="https://www.crowdfundinsider.com/2026/01/258118-us-authorities-recover-billions-in-bitcoin-btc-allegedly-linked-to-fraud-scheme-9-11-families-and-other-victims-seek-the-funds/">Już w styczniu 2026 roku</a>
 krewni osób zabitych 11 września zgłosili pretensje do tych monet. Twierdzą, że LuBian było powiązane z Iranem, a oni mają wyroki sądowe przeciwko Iranowi. 12 października jedna z grup rodzin <a href="https://www.cryptotimes.io/2026/10/14/u-s-bitcoin-seizure-faces-671m-claim-from-9-11-victims/">wróciła do sądu</a>
: z jej wyroków wynika, że Iran jest jej winien ponad 671 mln dolarów.</p>
<p>Tymczasem chińska państwowa agencja cyberbezpieczeństwa CVERC <a href="https://cointelegraph.com/news/china-raises-alarm-united-states-lubian-127k-bitcoin-hack">oskarżyła w 2025 roku USA</a>
 o przejęcie monet, które zniknęły z LuBian w grudniu 2020 roku, w operacji amerykańskiego wywiadu. Departament Sprawiedliwości zaprzecza zarzutom, ale nie wyjaśnił, jak zdobył kontrolę nad portfelami.</p>
<p>Jeśli konfiskata dojdzie do skutku, monety mają już oczywiste miejsce. Dekret prezydenta z 6 marca 2025 roku <a href="https://www.govinfo.gov/content/pkg/DCPD-202500335/html/DCPD-202500335.htm">utworzył Strategiczną Rezerwę Bitcoina</a>
, zasilaną bitcoinami, które rząd ostatecznie przejął na własność, i zakazuje jej ich sprzedaży.</p>
<section class="fm-timeline"><p>// Oś czasu</p><ol>
<li><time>2018</time>Londyńska policja zajmuje ponad 61 000 bitcoinów w sprawie Qian Zhimin</li>

<li><time>14.10.2025</time>Departament Sprawiedliwości USA składa pozew o konfiskatę 127 271 bitcoinów w sprawie Prince Group</li>

<li><time>12.10.2026</time>Sąd Najwyższy w Londynie stosuje prawo chińskie do roszczeń inwestorów</li>

<li><time>13.10.2026</time>Sąd w Tiencinie ogłasza sprawę o konfiskatę tych samych bitcoinów</li>

<li><time>16.10.2026</time>Londyński sąd pozwala inwestorom odwołać się od orzeczenia</li>

</ol></section>

<h2>Najprzejrzystsze pieniądze, których nikt nie może zwrócić</h2>
<p>Krypto ma opinię pieniędzy, w których wszystko widać. Każdą transakcję da się prześledzić i śledczy to wykorzystują: analitycy powiązali amerykański zasób z pulą LuBian, idąc jego śladem w blockchainie. Ale blockchain pokazuje, dokąd trafiła moneta, a sąd zadaje inne pytanie: czyja ona jest? Między juanami inwestora a bitcoinem w policyjnym sejfie stoją kantory, pośrednicy i lata. Poprowadzić tę linię dla każdego z tysięcy ludzi to rzecz niemal niewykonalna.</p>
<p>Wiele pozostaje niepewne. Londyński wyrok jest wstępny, a sąd zgodził się już na apelację. Nawet jeśli się utrzyma, eksperci od prawa chińskiego nadal muszą wyjaśnić, czy inwestorzy mają w ogóle jakieś prawa majątkowe. Programu odszkodowań wciąż nie ma, a amerykańska konfiskata nie jest prawomocna. Możliwe, że ofiary odzyskają straty, a państwo zachowa tylko różnicę. Nawet ta różnica to miliardy.</p>
<p>Wychodzi dziwna arytmetyka. Najlepszą inwestycją w całej tej historii była decyzja oszustki, by zaparkować cudze pieniądze w bitcoinie. A największy zysk najpewniej zgarnie ten, kto nie włożył nic i przez osiem lat po prostu trzymał urządzenia zajęte w jej sprawie.</p>
]]></content:encoded></item><item><title>Uważano ich za nieprzytomnych, a co trzeci zmieniał dźwięk siłą myśli</title><link>https://futurmag.com/pl/human/unresponsive-icu-patients-control-tone-eeg-brain-computer-interface/</link><guid>https://futurmag.com/pl/human/unresponsive-icu-patients-control-tone-eeg-brain-computer-interface/</guid><pubDate>Sat, 24 Oct 2026 00:14:00 +0300</pubDate><media:rating scheme="urn:simple">nonadult</media:rating><category>format-article</category><category>index</category><category>comment-all</category><enclosure url="https://futurmag.com/images/og-default.jpg" type="image/jpeg"/><description>Pacjenci OIT bez oznak świadomości zmieniali wysokość pisku przez EEG. Co pokazało badanie Uniwersytetu Columbia i dlaczego liczą się pierwsze dni.</description><content:encoded><![CDATA[<h1>Uważano ich za nieprzytomnych, a co trzeci zmieniał dźwięk siłą myśli</h1><figure><img src="https://futurmag.com/images/og-default.jpg"><figcaption>Uważano ich za nieprzytomnych, a co trzeci zmieniał dźwięk siłą myśli</figcaption></figure><p>Pacjent leży na intensywnej terapii kilka dni po ciężkim urazie mózgu. Nie ściska dłoni lekarza, nie podąża wzrokiem, nie odpowiada. Ma na głowie czepek z elektrodami, a w słuchawkach równo brzmi pisk. Nagrany głos prosi, by spróbował otworzyć i zamknąć dłoń. Dłoń leży bez ruchu. Pisk robi się wyższy.</p>
<p>Tak wygląda eksperyment Uniwersytetu Columbia, <a href="https://doi.org/10.1093/brain/awag210">opublikowany w czasopiśmie Brain</a>
 22 października 2026 roku. Neurolog Jan Claassen i jego zespół przebadali 41 osób z ostrym uszkodzeniem mózgu, u których standardowe badanie przy łóżku nie wykazało żadnych oznak świadomości. Po krótkim treningu mniej więcej co trzecia z nich nauczyła się podnosić i obniżać ton wyłącznie aktywnością mózgu. Co więcej, poradzili sobie wszyscy pacjenci, u których odrębny test wcześniej wykrył ukrytą świadomość. Dwie różne metody wskazały te same osoby, więc pisk nie łapie przypadkowego szumu. Ciało milczało, a mózg wykonywał polecenia.</p>
<section class="fm-stats"><p>// W liczbach</p>
<b>41</b>pacjentów OIT bez zewnętrznych oznak świadomości wzięło udział w badaniu

<b>Wszyscy</b>pacjenci z ukrytą świadomością w odrębnym teście zdołali sterować tonem

<b>25%</b>zewnętrznie niereagujących pacjentów wykazało ukrytą świadomość w badaniu z 2024 roku

<b>70%</b>zgonów po ciężkim urazie czaszkowo-mózgowym poprzedziła decyzja o odstawieniu podtrzymywania życia (Kanada, 2011)

</section>

<h2>Pisk sterowany próbą ruchu</h2>
<p>W spoczynku kora ruchowa mózgu wytwarza równy rytm, jak silnik na biegu jałowym. Spróbuj zacisnąć pięść, a nawet tylko ją sobie wyobrazić, i ten szum się rozpada. Zwykłe badanie elektroencefalograficzne (EEG) wychwytuje tę zmianę przez skórę głowy, bez operacji i bez wszczepionego chipa. Oprogramowanie przy łóżku porównuje sygnał z bazowym zapisem spoczynkowym i na bieżąco przesuwa ton w górę lub w dół.</p>
<p>Oto szczegół, który ma znaczenie: pacjent też słyszy dźwięk. To domyka pętlę. Człowiek wkłada wysiłek, pisk się zmienia i można zauważyć, że ten wysiłek ruszył coś w świecie zewnętrznym. Lekarze nazywają takie ukryte uświadamianie sobie dysocjacją poznawczo-ruchową. Testy na nią, stosowane na intensywnej terapii, działają tylko w jedną stronę: lekarze zaglądają pacjentowi do mózgu, a on sam nigdy się o tym nie dowiaduje. Dla kogoś zamkniętego w nieruchomym ciele pisk w słuchawkach może być pierwszą informacją zwrotną od chwili trafienia na oddział.</p>
<aside class="fm-term"><p>// Termin</p><p>Dysocjacja poznawczo-ruchowa</p><p>Stan, w którym człowiek rozumie mowę i wykonuje prośby w myślach, ale mózg nie potrafi przekazać polecenia mięśniom. Z zewnątrz pacjent wygląda na pogrążonego w śpiączce lub w stanie wegetatywnym. Świadomość widać dopiero w aktywności mózgu w EEG lub w funkcjonalnym rezonansie magnetycznym.</p>
</aside>

<h2>Dwadzieścia lat tenisa w głowie</h2>
<p>Pomysł, że pacjent w „stanie wegetatywnym” może słyszeć i myśleć, po raz pierwszy potraktowano poważnie w 2006 roku. Brytyjski neurobiolog Adrian Owen <a href="https://doi.org/10.1126/science.1130197">opisał w Science</a>
 23-letnią kobietę, która pięć miesięcy po wypadku drogowym spełniała kryteria stanu wegetatywnego. W skanerze poproszono ją, by wyobraziła sobie grę w tenisa, a potem spacer po własnym domu. Jej mózg zareagował w tych samych obszarach co mózgi dwunastu zdrowych ochotników. Sceptycy oponowali: może mózg po prostu zareagował na słowo „tenis”, bez żadnego zamiaru.</p>
<p>Sześć lat później Owen poszedł dalej. Scott Routley, Kanadyjczyk, przez dwanaście lat po wypadku samochodowym nie reagował na żadne badanie przy łóżku. W skanerze zaproponowano mu kod: tenis znaczył „nie”, spacer po domu znaczył „tak”. Zapytany, czy czuje ból, mózg Routleya <a href="https://www.cbc.ca/1.1193575">odpowiedział tenisem</a>
. Nagłówki głosiły, że pacjent powiedział lekarzom, iż nic go nie boli. Ściśle mówiąc, jego mózg wybrał jedną z dwóch opcji, a słowa dodały nagłówki. Ale sama odpowiedź była czymś nowym.</p>
<p>Ta metoda ma oczywistą wadę. Rezonans magnetyczny to ogromna i droga maszyna, a krytycznie chorego pacjenta nie da się wywieźć z intensywnej terapii, żeby do niej dotrzeć. Dlatego grupa Claassena zaczęła szukać tego samego sygnału w EEG, które mieści się na wózku obok łóżka. W 2019 roku <a href="https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa1812757">wykazali w NEJM</a>
, że uczenie maszynowe wykrywa reakcję mózgu na polecenia ruchu ręką u 15% niereagujących pacjentów. Rok później prawie połowa z nich mogła w ciągu dnia zostać sama w domu, wobec zaledwie jednej na siedem osób z reszty. W 2024 roku duże badanie międzynarodowe <a href="https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa2400645">znalazło ukrytą świadomość</a>
 u jednego na czterech pacjentów, którzy nie potrafili wykonać żadnego polecenia.</p>
<h2>Dlaczego zegar odmierza dni</h2>
<p>Nowe badanie wyróżnia się momentem przeprowadzenia. Pacjentów testowano kilka dni po przyjęciu, na intensywnej terapii, a nie po miesiącach w ośrodku rehabilitacji. To ważne, bo najtrudniejsze decyzje zapadają właśnie w tych pierwszych dniach.</p>
<p>W <a href="https://doi.org/10.1503/cmaj.101786">kanadyjskim badaniu</a>
 obejmującym sześć ośrodków urazowych około 70% zgonów po ciężkim urazie czaszkowo-mózgowym poprzedziła decyzja o odstawieniu terapii podtrzymującej życie. Połowa tych zgonów nastąpiła w ciągu pierwszych trzech dni. Śmiertelność różniła się czterokrotnie między szpitalami. Dla rodziny oznacza to, że wynik zależał częściowo od tego, do którego szpitala trafił pacjent, i od rozmowy, jaką lekarze podjęli z bliskimi w tych pierwszych dniach. Decyzje opierają się na rokowaniu, a rokowanie na badaniu przy łóżku: czy człowiek otwiera oczy, czy ściska dłoń. Takie badanie z definicji nie widzi ukrytej świadomości.</p>


<p>Claassen nie twierdzi, że każdy niereagujący pacjent wyzdrowieje. W 2019 roku sam wzywał do powtórzenia swoich wyników na większej grupie. Mimo to w 2022 roku jego zespół <a href="https://www.cuimc.columbia.edu/news/hidden-consciousness-detected-eeg-predicts-recovery-unresponsive-patients">poinformował</a>
, że ukryta świadomość przewiduje powrót do zdrowia lepiej niż jakikolwiek z uznanych czynników, które badano. Wiek, przyczyna urazu i wynik w skali Glasgow przy przyjęciu zajęły dalsze miejsca. Test z piskiem przy łóżku mógłby stać się jeszcze jednym argumentem w rozmowie lekarzy z rodziną.</p>
<h2>Czego pisk jeszcze nie potrafi</h2>
<p>Sterowanie wysokością tonu to nie to samo co rozmowa. Sam Claassen nazywa system <a href="https://www.eurekalert.org/news-releases/1148573">dopiero pierwszym krokiem</a>
, który pokazuje, że w zasadzie niektórym z tych pacjentów będzie można kiedyś oddać głos. Kolejny cel zespołu to system, który przekaże proste rzeczy, takie jak ból czy głód.</p>
<aside class="fm-note fm-note-warn"><p>// Ostrożnie</p><p>Pacjent, który nie wykonał zadania, nie został udowodniony jako nieświadomy. Leki uspokajające mogą go usypiać, może źle słyszeć, a udar mógł uszkodzić rozumienie języka. Testy EEG na ukrytą świadomość dają wyniki fałszywie ujemne, i sami ich twórcy o tym mówią.</p>
</aside>

<p>Próba jest mała: 41 osób. Dwie trzecie nie potrafiło sterować dźwiękiem i na razie nie sposób stwierdzić, które z nich nie miały świadomości, a które były zmęczone, spały albo po prostu nie usłyszały. Inne grupy muszą jeszcze powtórzyć wynik na innych pacjentach.</p>
<p>Na niektóre pytania żadne EEG nie odpowie. Nie wiadomo, o co najpierw pytać kogoś, kto może odpowiedzieć tylko „wyżej” albo „niżej”. Trudniej robi się, gdy pytanie dotyczy jego własnego leczenia. Czy taka odpowiedź liczy się jako zgoda, lekarze i etycy spierają się od lat i wciąż nie ma wspólnej reguły.</p>
<p>Zmieniło się samo pytanie. Dwadzieścia lat temu naukowcy spierali się, czy człowiek w „stanie wegetatywnym” może być czegokolwiek świadomy. Teraz spierają się, jak z nim rozmawiać, a pierwszym słowem w tej rozmowie okazał się zwykły pisk.</p>
]]></content:encoded></item><item><title>Voyager 1 jest o krok od doby świetlnej od Ziemi, a NASA wciąż go naprawia</title><link>https://futurmag.com/pl/technology/voyager-1-one-light-day-still-being-repaired/</link><guid>https://futurmag.com/pl/technology/voyager-1-one-light-day-still-being-repaired/</guid><pubDate>Fri, 23 Oct 2026 23:23:00 +0300</pubDate><media:rating scheme="urn:simple">nonadult</media:rating><category>format-article</category><category>index</category><category>comment-all</category><enclosure url="https://futurmag.com/images/og-default.jpg" type="image/jpeg"/><description>18 listopada 2026 roku Voyager 1 znajdzie się w odległości jednej doby świetlnej od Ziemi. Jak inżynierowie naprawiają 49-letnią sondę, gdy na każdą odpowiedź czeka się dwie doby</description><content:encoded><![CDATA[<h1>Voyager 1 jest o krok od doby świetlnej od Ziemi, a NASA wciąż go naprawia</h1><figure><img src="https://futurmag.com/images/og-default.jpg"><figcaption>Voyager 1 jest o krok od doby świetlnej od Ziemi, a NASA wciąż go naprawia</figcaption></figure><p>Wiosną 2025 roku inżynierowie NASA przywrócili do życia zestaw silniczków, które od 21 lat uznawano za martwe. Żaden z nich nie mógł się do nich zbliżyć na mniej niż 25 miliardów kilometrów (15,5 miliarda mil). Polecenie leciało prawie dobę, odpowiedź wracała niemal tak samo długo. Maszyna nazywa się Voyager 1. Ma 49 lat i wciąż ją naprawiają.</p>
<p>18 listopada 2026 roku Voyager 1 będzie 25,9 miliarda kilometrów (16,1 miliarda mil) od Ziemi. To dokładnie jedna doba świetlna: sygnał radiowy z naszych anten potrzebuje pełnych 24 godzin, żeby tam dotrzeć. Żaden obiekt zbudowany przez ludzi nie był jeszcze tak daleko, <a href="https://science.nasa.gov/mission/voyager/voyager-1/voyager-1-what-is-a-light-day/">jak zauważa NASA</a>
. Zwykłe „słyszysz mnie?” leci dobę, a odpowiedź wraca kolejną.</p>
<h2>Doba na jedną rozmowę</h2>
<p>Doba świetlna to miara odległości, nie czasu. Tyle właśnie przebywa światło w ciągu 24 godzin: 25 902 068 356 km. Do Księżyca światło dociera w 1,3 sekundy; załoga Artemis II leciała tam około trzech dni.</p>
<section class="fm-stats"><p>// Jak długo leci sygnał</p>
<b>1,3 s</b>Ziemia–Księżyc

<b>8 min 20 s</b>Słońce–Ziemia

<b>3–22 min</b>Ziemia–Mars, zależnie od położenia planet

<b>24 h</b>Ziemia–Voyager 1 od 18 listopada 2026 roku

</section>

<p>Bliźniak Voyagera 1, Voyager 2, leci inną trasą i dobę świetlną od Ziemi osiągnie dopiero w listopadzie 2035 roku.</p>
<h2>Żarówka z lodówki</h2>
<p>Nadajnik Voyagera 1 ma moc około 23 watów. JPL, laboratorium NASA prowadzące tę misję, <a href="https://www.jpl.nasa.gov/news/nasa-spacecraft-embarks-on-historic-journey-into-interstellar-space/">porównało go kiedyś</a>
 do żarówki w lodówce. Zanim ta poświata dotrze do Ziemi, słabnie do mniej niż jednej miliardowej miliardowej części wata. W 2013 roku dane z instrumentów spływały z prędkością około 160 bitów na sekundę. Przy takim tempie pobranie jednego zdjęcia ze smartfona trwałoby ponad dobę.</p>
<p>Dlatego tak cichy szept wychwytują tylko gigantyczne czasze Deep Space Network, sieci łączności NASA z sondami w dalekim kosmosie. A odpowiedzieć potrafi tylko jedna antena w całej sieci: DSS-43, 70-metrowa czasza koło Canberry w Australii. Od maja 2025 do lutego 2026 roku była wyłączona z powodu modernizacji i w tym czasie zespół mógł łączyć się z sondami jedynie w krótkich oknach w sierpniu i grudniu, gdy czasza na chwilę wracała do pracy.</p>
<h2>Naprawa po omacku, 45 godzin w obie strony</h2>
<p>14 listopada 2023 roku Voyager 1 przestał mówić do rzeczy. Wciąż słuchał poleceń, ale zamiast raportów o sobie i otoczeniu odsyłał nieczytelny strumień bitów. Na początku marca 2024 roku inżynierowie wysłali mu polecenie „szturchnięcia”: prośbę o odczytanie pamięci jednego z trzech komputerów pokładowych, tego, który pakuje dane przed wysłaniem. Odczyt <a href="https://science.nasa.gov/blogs/voyager/2024/04/04/engineers-pinpoint-cause-of-voyager-1-issue-are-working-on-solution/">ujawnił przyczynę</a>
. Około 3% pamięci było uszkodzone, najpewniej dlatego, że padł jeden układ scalony i zabrał ze sobą kawałek oprogramowania. Dlaczego, nie wiadomo. Może uderzyła w niego energetyczna cząstka z kosmosu. Może po prostu zużył się po 46 latach.</p>
<p>Układu tak daleko nie wymienisz, a wolnego bloku pamięci, w którym zmieściłby się cały zgubiony kod, już nie było. Zespół <a href="https://www.jpl.nasa.gov/news/nasas-voyager-1-resumes-sending-engineering-updates-to-earth/">pociął więc kod na części</a>
 i poupychał je w różnych zakamarkach pamięci. Wyobraź sobie książkę z wyrwanym rozdziałem i bez ani jednego wolnego ciągu pustych stron: drukujesz ten rozdział kawałkami na wszystkich wolnych stronach, a potem poprawiasz w całej książce każde „zob. s. N”, żeby czytelnik się nie zgubił. Pierwsza partia poleciała w górę 18 kwietnia 2024 roku. Przy 22,5 godziny w jedną stronę odpowiedź przyszła 20 kwietnia: pierwszy czytelny raport o stanie sondy od pięciu miesięcy. W maju sonda znów zaczęła wysyłać dane naukowe.</p>
<h2>Nadajnik milczący od 1981 roku</h2>
<p>W październiku 2024 roku inżynierowie <a href="https://science.nasa.gov/blogs/voyager/2024/10/28/after-pause-nasas-voyager-1-communicating-with-mission-team/">poprosili Voyagera 1</a>
 o włączenie jednej z grzałek. Energii powinno wystarczyć, ale zadziałał system ochrony przed awariami. Gdy sonda pobiera za dużo prądu, wyłącza on wszystko, co nie jest niezbędne. Najpierw obniżył tempo przesyłu danych, potem wyłączył główny nadajnik i przełączył się na zapasowy. Voyager 1 nie używał go do rozmów z Ziemią od 1981 roku, a jego sygnał jest znacznie słabszy. Zespół nie był pewien, czy w ogóle da się go usłyszeć z takiej odległości. Anteny jednak go wychwyciły, a pod koniec listopada sonda wróciła do normalnej pracy.</p>
<h2>Silniczki martwe od 21 lat</h2>
<p>Antena Voyagera musi być stale skierowana na Ziemię, więc sonda namierza gwiazdę przewodnią i koryguje położenie drobnymi silniczkami. Główne silniczki obrotu Voyagera 1 przestały działać w 2004 roku, gdy dwie malutkie grzałki, których potrzebują, straciły zasilanie. Usterkę uznano za nienaprawialną i zespół przeszedł na zestaw zapasowy. Jak ujął to kierownik misji Kareem Badaruddin, ludzie wtedy pewnie nie myśleli, że Voyagery pociągną jeszcze 20 lat. Todd Barber, szef napędu w misji, pamięta to tak:</p>


<p>W 2025 roku w przewodach paliwowych zapasowych silniczków narastał osad z paliwa i mogły się zatkać już jesienią. Inżynierowie podejrzewali, że stare grzałki wcale się nie zepsuły. Usterka w obwodzie zasilania mogła po prostu przestawić jakiś przełącznik w złe położenie. Sprawdzenie tego pomysłu było ryzykowne. Gdyby w trakcie testu sonda odchyliła się za bardzo od gwiazdy przewodniej, silniczki odpaliłyby same, a odpalenie ich z zimnymi grzałkami mogło skończyć się niewielkim wybuchem.</p>
<p>Polecenia <a href="https://www.jpl.nasa.gov/news/nasas-voyager-1-revives-backup-thrusters-before-command-pause/">poleciały 20 marca 2025 roku</a>
. Do sondy leciały ponad 23 godziny. Potem dane o tym, co się stało, leciały z powrotem kolejne ponad 23 godziny. Gdy dotarły, już pierwsze 20 minut pokazało gwałtowny wzrost temperatury grzałek. Udało się. Inżynierowie świętowali coś, co wydarzyło się tam, w głębi kosmosu, prawie dobę wcześniej. „To był tak wspaniały moment”, powiedział Barber. Czasu było mało. Sześć tygodni później DSS-43, jedna jedyna antena zdolna wysyłać polecenia do Voyagerów, została wyłączona na modernizację.</p>
<h2>Cztery waty rocznie</h2>
<p>Prąd na pokładzie dają radioizotopowe generatory, które zamieniają ciepło rozpadu plutonu w elektryczność. Każda sonda traci około 4 watów rocznie, czyli mniej więcej jedną szóstą mocy tego 23-watowego nadajnika „jak żarówka w lodówce”, więc zespół wyłącza instrumenty jeden po drugim, według listy uzgodnionej wiele lat temu.</p>
<p>Pierwsze poszły kamery. 14 lutego 1990 roku Voyager 1 zrobił „rodzinne zdjęcie” Układu Słonecznego, a na jednym z kadrów Ziemia zajęła mniej więcej jeden piksel. To słynny Blady Niebieski Punkt. Trzydzieści cztery minuty później <a href="https://science.nasa.gov/mission/voyager/voyager-1s-pale-blue-dot/">kamery wyłączono na dobre</a>
, by oszczędzić energię na długą drogę.</p>
<p>17 kwietnia 2026 roku zespół <a href="https://www.jpl.nasa.gov/news/nasa-shuts-off-instrument-on-voyager-1-to-keep-spacecraft-operating/">wyłączył instrument</a>
 Voyagera 1, który wychwytywał naładowane cząstki i pracował niemal bez przerwy od startu w 1977 roku.</p>
<p>Z dziesięciu instrumentów naukowych sonda ma teraz <a href="https://science.nasa.gov/mission/voyager/where-are-voyager-1-and-voyager-2-now/">włączone dwa</a>
: magnetometr i czujnik fal plazmowych.</p>
<p>Kierowniczka projektu Suzanne Dodd <a href="https://www.jpl.nasa.gov/news/nasa-turns-off-two-voyager-science-instruments-to-extend-mission/">mówiła o tym wprost</a>
 w 2025 roku: bez tych wyłączeń sondom starczyłoby prądu zapewne tylko na kilka miesięcy. Dzięki oszczędnościom przynajmniej jeden instrument może działać jeszcze w latach 30. Po pół wieku w głębokim kosmosie nikt niczego nie obiecuje.</p>
<h2>Pytanie o wczoraj</h2>
<p>Voyager 1 pędzi z prędkością blisko 61 000 km/h (38 000 mph) w stronę gwiazdy Gliese 445. Za około 40 000 lat minie ją w odległości 1,7 roku świetlnego. Jego generatory dawno wcześniej wystygną.</p>
<p>Ed Stone, który przez pół wieku kierował naukową stroną programu Voyager i zmarł w 2024 roku, <a href="https://www.jpl.nasa.gov/news/nasa-jpl-looks-to-next-90-years-of-innovation-exploration/">mówił</a>
, że w przypadku Voyagerów każdy dzień jest dniem odkryć. Od 18 listopada każdy taki dzień będzie docierał na Ziemię z pełną dobą opóźnienia. Zespół o każdej nowej usterce dowie się co najmniej dobę po fakcie, a naprawa potrzebuje kolejnej doby, żeby dolecieć na miejsce. Jedno pytanie i jedna odpowiedź zajmą dwie doby. Tak będzie odtąd wyglądać każda naprawa.</p>
]]></content:encoded></item></channel></rss>