// Spis treści

Dwanaście linijek na jednej kartce A4 było w 2020 roku warte prawie 54 miliony euro. Irlandczyk Clifton Collins wydrukował na niej kody do dwunastu portfeli bitcoin, po 500 monet w każdym, i schował kartkę w aluminiowej nakładce futerału na wędki. Futerał został w wynajmowanym domu w hrabstwie Galway. Collins trafił do więzienia, dom opróżniono, a jego rzeczy wywieziono na miejscowe wysypisko. Odpady stamtąd, jak pisał „The Irish Times" w 2020 roku, jadą do Niemiec i Chin, gdzie się je spala.

Przez ponad sześć lat pieniądze były poza zasięgiem: sąd je zamroził, ale nikt nie mógł ich zabrać. Potem, od marca 2026 roku, portfele zaczęły się otwierać jeden po drugim, mniej więcej co dwa miesiące. 20 października ruszył piąty: 500 bitcoinów, około 41,5 mln dolarów. Pierwsza identyczna paczka 500 monet była w marcu warta około 34 mln dolarów; różnica to kurs. Tylko trzy z tych pięciu ruchów zostały oficjalnie potwierdzone i nikt nie wyjaśnił, jak to w ogóle możliwe.

Jak pszczelarz zdobył 6000 bitcoinów

Collins wychował się w Crumlin, dzielnicy Dublina. Pracował jako ochroniarz, przez jakiś czas trzymał pszczoły i zdobywał nagrody za miód, a potem przez ponad dekadę uprawiał konopie w wynajmowanych domach. Pod koniec 2011 i na początku 2012 roku wpłacił zarobione pieniądze w bitcoiny. Moneta kosztowała wtedy kilka dolarów, więc według zgrubnych szacunków cały zapas kosztował go dziesiątki tysięcy dolarów.

Część pieniędzy poszła na hobby. Collins kupił dwuosobowy wiatrakowiec i brał lekcje latania, a w 2020 roku oddał państwu majątek wart 1,2 mln euro: milion euro w bitcoinach, wiatrakowiec, kampera i łódź rybacką .

Duże pieniądze leżały gdzie indziej. Na początku 2017 roku miał nieco ponad 6000 bitcoinów na jednym koncie i bał się, że zabierze je haker. Rozdzielił więc monety na dwanaście nowych portfeli, dokładnie po 500 w każdym. Kody do wszystkich dwunastu trafiły na tę jedną kartkę.

Żeby zrozumieć, dlaczego ta kartka znaczyła tak dużo, warto znać jeden szczegół. Bitcoin nie ma banku ani przycisku „nie pamiętam hasła". Prawo do wydawania monet daje klucz prywatny: długa liczba, którą zna tylko właściciel. Każdy może zobaczyć portfel i jego saldo w blockchainie, ale bez klucza monet nie da się ruszyć. Żadna policja, żaden sąd ani programista nie wystawi nowego klucza.

Futerał na wędki trafił na wysypisko

W 2017 roku patrol zatrzymał dżipa Collinsa na przełęczy Sally Gap w hrabstwie Wicklow i znalazł w aucie konopie. Śledczy namierzyli potem w Galway dom z plantacją, w którym rosły rośliny warte około 450 tys. euro . Collins dostał pięć lat.

Gdy siedział, ktoś włamał się do domu we wsi Farnaught, a później wszystko, co tam zostało, wywieziono na zlecenie właściciela. Pracownicy wysypiska pamiętali, że widzieli wyrzucony sprzęt wędkarski. Futerału nigdy nie znaleziono.

Policja uwierzyła w tę historię i miała ku temu powody. Potwierdzili ją właściciel domu, ludzie, którzy go opróżniali, i ci, którzy pomagali Collinsowi rozdzielać bitcoiny. Nikt nie dotykał portfeli od ponad roku, zanim policja na niego trafiła. Sam Collins powiedział funkcjonariuszom, że pogodził się ze stratą i uważa ją za karę za własną głupotę.

W lutym 2020 roku irlandzki Sąd Najwyższy uznał bitcoiny za dochód z przestępstwa i zamroził je na stałe. Stały się najcenniejszym składnikiem majątku w historii Criminal Assets Bureau (CAB), irlandzkiej agencji, która odbiera przestępcom ich mienie. Biuro po prostu nie mogło ich przejąć. W październiku 2024 roku dwanaście portfeli było wartych około 350 mln euro, a biuro, jak pisał „The Irish Times", trzymało się nadziei, że kiedyś technika je otworzy.

Otworzyć to, czego otworzyć się nie da

24 marca 2026 roku irlandzka policja wydała krótkie oświadczenie . Biuro, współpracując z Europejskim Centrum ds. Walki z Cyberprzestępczością Europolu, uzyskało dostęp do portfela z 500 bitcoinami i je przejęło, w sumie około 30 mln euro (około 34 mln dolarów). Europol gościł śledczych w Hadze i zapewnił „wysoce złożoną wiedzę techniczną i zasoby do deszyfrowania". W oświadczeniu nie padło nazwisko właściciela.

Tego samego dnia analitycy z Arkham zauważyli , że 500 bitcoinów opuściło adres, który od dawna oznaczali jako „Clifton Collins: Lost Keys", i wylądowało na koncie depozytowym giełdy Coinbase.

Jak policja dotarła do klucza, nie wiadomo. Wskazówkę daje jedno słowo: deszyfrowanie. Odszyfrować można tylko to, co jest zaszyfrowane, co sugeruje, że śledczy mieli coś w ręku. Na przykład plik portfela albo kopię kodów na zabezpieczonym urządzeniu, zablokowaną hasłem. Hasła da się zgadywać, jeśli ma się dość mocy obliczeniowej. Nie było to złamanie samego bitcoina: zagroziłoby to każdemu portfelowi na świecie, a nikt nie znalazł żadnych śladów czegoś takiego.

Inne wyjaśnienia na stole

Analitycy podają kilka wyjaśnień i żadne nie jest potwierdzone. Pierwsze: gdzieś znalazła się kopia zapasowa kodów. Drugie: specjaliści od informatyki śledczej odzyskali dane z zabezpieczonych telefonów, komputerów lub pendrive’ów. Trzecie: w sposobie przechowywania kluczy była luka, na przykład zdublowane zapisy. Czwarte: część portfeli ma wspólne źródło kluczy, więc jedno znalezisko odblokowuje kilka naraz. Arkham wspomina też wersję, która nie spodobałaby się policji: Collins zachował kopię i w 2017 roku skłamał. Wtedy jednak dziwne byłoby, że to państwo przejmuje monety.

Warto zastanowić się nad jednym szczegółem. Portfele otwierają się po kolei, w odstępach od sześciu do ośmiu tygodni. Gdyby śledczy mieli jeden klucz główny do wszystkich dwunastu, prościej byłoby zabrać wszystko naraz. Ten rytm przypomina raczej pracę, w której każdy portfel wymaga osobnego wysiłku. To nasze przypuszczenie, nie fakt.

Dwanaście portfeli po 500 bitcoinów: pięć już się otworzyło, siedem wciąż milczy
Dwanaście portfeli po 500 bitcoinów: pięć już się otworzyło, siedem wciąż milczy

Trzy razy oficjalnie, dwa razy po cichu

Biuro potwierdziło trzy przejęcia. Po marcu przyszedł maj, kiedy monety, według Arkhama , trafiły na adres należący do Wintermute. To firma, która hurtowo kupuje i sprzedaje kryptowaluty, więc monety prawdopodobnie szły na sprzedaż. 2 lipca biuro ogłosiło trzecią partię, co dało łącznie 1500 bitcoinów . W maju i lipcu biuro dziękowało Europolowi niemal tymi samymi słowami, a w maju dodało, że nie będzie dalszych komentarzy.

Potem przyszły jeszcze dwa przelewy. Pod koniec sierpnia i 20 października po 500 bitcoinów opuściło portfele Collinsa i trafiło na adres powiązany z Coinbase Prime, usługą giełdy dla dużych klientów. Oficjalna, trzecia partia poszła w lipcu w to samo miejsce. Te monety także wyglądają na przygotowywane do sprzedaży: odbiorca podzielił październikową partię na 42 części , z czego czterdzieści to dokładnie po 10 bitcoinów. Dzięki temu łatwiej sprzedawać je małymi porcjami. Arkham uważa, że za obydwoma przelewami najpewniej stoją organy ścigania, ale irlandzkie władze milczą.

Dokąd idą pieniądze

Według irlandzkiego prawa biuro może przetrzymywać zajęty majątek przez siedem lat, a potem przekazać go Ministerstwu Finansów, czyli do budżetu państwa. „Irish Examiner" wyjaśnił tę procedurę już w 2020 roku. Jedno porównanie pokazuje skalę. W całym 2023 roku biuro oddało do skarbu 8,6 mln euro, czyli swój najlepszy wynik od 15 lat. Jeden portfel otwarty w marcu był wart ponad trzy razy tyle. W przeciwieństwie do brytyjskiej sprawy o 5 mld dolarów w bitcoinach , w której o monety walczą oszukani oszczędzający, tu nie ma z kim walczyć: pieniądze uznano za przestępcze, a Collins dawno się z nimi pożegnał.

Co naprawdę znaczy „stracone na zawsze"

Już w 2017 roku Chainalysis oszacowała , że utracono od 2,8 do 3,8 mln bitcoinów, czyli 17-23% wszystkich istniejących wtedy monet. Takie szacunki opierają się na prostym sygnale: monety, które nie ruszają się przez lata. Portfele Collinsa były podręcznikowym przypadkiem. Prawie dziesięć lat ciszy, historia ze spalarnią, wyrok sądu i etykieta „Lost Keys" w eksploratorze blockchaina.

Prawdziwe straty też się zdarzają, gdy klucz naprawdę leży na wysypisku. W 2013 roku Walijczyk James Howells wyrzucił dysk twardy z 7500 bitcoinów. Przez dwanaście lat prosił radę miasta Newport o zgodę na kopanie, a w styczniu 2025 roku sąd oddalił jego pozew , uznając, że nie ma „realistycznych szans powodzenia". Rada planowała zamknąć wysypisko i przykryć je warstwą izolacyjną. Klucze Howellsa leżą na fizycznym dysku pod tonami śmieci. Co śledczy mieli w sprawie Collinsa zamiast kartki, nie wiadomo.

Nic z tego nie znaczy, że da się otworzyć każdy zapomniany portfel. Europol najwyraźniej miał z czym pracować, a zwykły człowiek, który zgubił hasło, takich zasobów nie ma.

Siedem portfeli Collinsa wciąż milczy. Według rachunków Arkhama leży w nich 3500 bitcoinów, około 291 mln dolarów. Ale w świecie bitcoina „stracone" okazuje się znaczyć tylko tyle, że nikt jeszcze nie znalazł klucza.